Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Weneda, której nie żegnamy

W jej panieńskim nazwisku – Wdzięczna, skrywał się omen. Do końca życia była otoczona ludźmi. Miłość, w którą wierzyła i którą hojnie obdarowywała innych, powracała do niej z nawiązką. Była interesującym rozmówcą, uważnym słuchaczem, pełną życia kobietą, w razie potrzeby cierpliwą matką – za te piękne cechy kochali ją i nie odstępowali na krok współpracownicy, przyjaciele, uczniowie. Janina Perathoner, konińska pisarka, autorka kilkunastu powieści i miłośniczka historii naszego miasta odeszła 29 stycznia 2014, pozostawiając nam wspomnienia i najlepszy z wzorców: jak być Człowiekiem.

Bramy przepastne śmierci dla niektórych ludzi nie istnieją.
marszałek Piłsudski o uwielbianym przez Wenedę poecie – Juliuszu Słowackim
 

Czytać nauczyła się w wieku 4 lat, podpatrując uliczne szyldy. Potem w długie zimowe wieczory kochany tata czytał na głos książki… omijając miłosne fragmenty. – Ale oszukiwał – odkryła po latach Pani Janka, sięgając po raz wtóry po czytane przez ojca literackie dzieła. To właśnie on zaszczepił w niej miłość do czytania. Obcowanie z lekturą zrodziło w niej potem potrzebę pisania. A pisanie? Poprzedzały wnikliwe historyczne studia.

Kanwą jej powieści były zawsze historia, podania, legendy i tutejsze miejsca, w których osadzała losy stworzonych przez siebie bohaterów. Nie przypadkiem byli nimi Zemełko czy Urbanowska. Słynne postacie, miejsca charakterystyczne dla naszego miasta czy regionu były emanacją jej miłości do Konina. Jako świeżo upieczona absolwentka Uniwersytetu Poznańskiego Pani Janka zakochała się. Szkopuł w tym, że wybrankiem jej serca był Austriak. Długo i z wielką niepewnością czekała na wizę, ale w końcu wyjechała. Zamieszkała w Insbrucku, schludnym, uporządkowanym, otoczonym górami i naturą miasteczku, który w latach 50. jeszcze bardziej niż obecnie był przeciwieństwem Konina. Mimo uroków przyrody, zatęskniła – za błoniami, za ulicą Staszica, za ludźmi, ukochaną rzęką, nad którą spędziła swoje sielskie dzieciństwo. – Kocham to miasto – powtarzała bardzo często Pani Janka, nie myśląc rzecz jasna o Insbrucku, po którym została jej garść wspomnień i intrygujące nazwisko: Perathoner. Oba akty wyboru, których dokonała, świadczą o tym, co było dla niej w życiu najważniejsze.

Moje bohaterki mają bogate życie wewnętrzne i żyją miłością – tłumaczyła wiele lat temu. Czyż nie mówiła o sobie? Patrząc na swych rodziców, uwierzyła w ‘miłość prawdziwą’. Ogromna wiara w siłę tego uczucia, którą potrafiła się dzielić z ludźmi, przepełniała Panią Jankę jako człowieka, kobietę i pisarkę. Nigdy więcej nie wyszła za mąż, nie miała własnych dzieci. Chociaż zmarła bezpotomnie, ani przez chwilę nie żyła samotnie. Brak własnej rodziny wynagrodzili jej uczniowie, z którymi do końca swych dni utrzymywała serdeczne kontakty. Odwiedzali ją, pomagali, mogąc liczyć na jej dobre słowo, znakomitą kuchnię i domową nalewkę. Na wyrywki znała imiona ich żon, dzieci, a potem wnucząt. Kochała ludzi i życie, była ciekawa świata, dlatego tak dobrze było z nią przebywać. W uczuciach pozostawała romantyczką, w pracy – pozytywistką, zdyscyplinowaną, konsekwentną, obdzielającą hojnie swoją wiedzą, doświadczeniem  i obecnością innych, szczególnie młodych ludzi.

Chęć pisania dojrzewała w niej wiele lat. Mimo iż pierwsze próby literackie podjęła już w wieku 18 lat, dojrzałe pisarstwo pojawiło się znacznie później. Janina Perathoner pozazdrościła w końcu innym miastom ich pięknie napisanej historii i tego samego zapragnęła dla Konina. Jej pierwsza książka, która ukazała się w 1987 roku w Wydawnictwie Poznańskim, nosiła tytuł Słowiana. Próżno jednak szukać na okładce jej charakterystycznego nazwiska.  Z obawy jak zostanie przyjęta przez czytelników, ze skromności, nieśmiałości i… uwielbienia dla Słowackiego przyjęła pseudonim: Weneda. Był jeszcze jeden powód: – Twarde „Perathoner” i miękkie „Słowiana” po prostu się gryzą – wyjaśniała.

Potem były kolejne książki: Opowieści milowego słupa (1993; zbiór pięciu tomików opowiadań i fragmentów powieści), Zmierzch chwały (1995), Doktor Zemelius (1996), Miecz i miłość (1997), Dla nas nie ma róż (1997), Światło w cieniach puszczy (1998), Zofia Kamila (1999) oraz tom poetycki Impresje (1996).  Jej wiersze, znakomite, wielokrotnie publikowała lokalna prasa. W 2001 roku ukazała się powieść futurystyczna Powrót do Enklawy Przeszłości, w 2003 Uwikłani w cierniach. Emigracja i opowieść dla dzieci Przygody Dobrochny i psa Zagraja. W 2005 roku ukazała się jej powieść współczesna Miłość po raz drugi, w 2006 – Silva rerum. Opublikowała też VI część Uwikłanych w cierniach oraz powieść Dobrochna pociesza Jarka.

W ostatnich latach życia Pani Janka mieszkała w Domu Pomocy Społecznej w Koninie. Tam jeszcze pracowała nad dalszymi częściami powieściowego cyklu Uwikłani w cierniach i autobiografią. Ostatnia książka, do której wydania w swoim testamencie zobligowała władze swojego ukochanego miasta, ukaże się wkrótce nakładem Wydawnictwa SETIDAVA. Zostanie poświęcona Stanisławowi Staszicowi.

---------------------------------------
Janina Perathoner, z domu Wdzięczna, ur. 26 czerwca 1926 roku. Koninianka z urodzenia i wyboru, regionalistka, polonistka, pedagog, pisarka, autorka kilkunastu powieści, w większości poświęconych osobom, miejscom i historii naszego miasta. Absolwentka Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Poznańskiego (1951), na którym studiowała filologię polską. Przez wiele lat zawodowo związana była z Technikum i Zasadniczą Szkołą Górniczą w Koninie, gdzie znajduje się Szkolny Salonik Literacki jej imienia. Dzieciństwo spędziła w rodzinnym domu przy Słupeckim Przedmieściu (obecnie ul. Wojska Polskiego), później wraz z rodzicami przeniosła się do domu przy ul. Staszica, w którym spędziła życie. Dwa lata przed śmiercią razem ze swym dorobkiem intelektualnym, przekazała go miastu.
Zmarła 29 stycznia 2014 roku, w wieku 88 lat.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się mszą świętą w sobotę, 1 lutego 2014, o godzinie 14.00 w kościele pw. św. Bartłomieja w Koninie.



 
 

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2