Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Piękni, zdolni, znakomici

Proszę państwa, oto gwóźdź koncertu: na trąbce zagra Maciej Gwóźdź, przy fortepianie towarzyszyć mu będzie Maria Rutkowska. Tak zaczął się Wielki Koncert Absolwentów i Pedagogów z okazji 40-lecia Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Koninie. – A potem napięcie będzie narastało – zapowiadał Andrzej Wójciński. 

Koncert trudno było zacząć, bo jeśli ludzie nie widzieli się lat kilka, kilkadziesiąt, to przecież same powitania, achy i ochy trwać muszą. Wzruszeń i nerwów też było sporo. Urszula Kozłowska, wicedyrektor szkoły, witając gości przyznała się: „jestem bardziej zdenerwowana niż kiedy zdawałam egzaminy w tej szkole”. Krzysztof Pydyński, dyrektor, z tłumu „wyławiał” i przywoływał nazwiska najstarszych pedagogów. Wśród gości zasiadł Józef Nowicki, prezydent Konina. Był też, jak zauważyliśmy, wicemarszałek województwa wielkopolskiego, ale incognito.


Maciej Gwóźdź wykonał II i III część Koncertu Es-dur J. Haydna. Szczególnie porywająca była III część. Ale czy jest się czemu dziwić, wszak absolwent konińskiego „muzyka”, po poznańskiej Akademii Muzycznej, jest członkiem Polskiej Orkiestry Sinfonia Iuventus, złożonej z najzdolniejszych absolwentów wszystkich uczelni muzycznych w kraju. Znakomicie młodemu trębaczowi akompaniowała Maria Rutkowska.



Kiedy na scenie usiadł Zenon Kosmalski, zastanawiano się… Mistrz akordeonu ma ponad 80 lat i niech się zdecydowanie młodsi uczą nadal takiego opanowania instrumentu. Jego „Cygański akordeon” J. Private’a brzmiał rzeczywiści jak cygański, „Albania” P. Deiro skrzyła się melodyjnością, odcieniami, emocjami. To jedyny muzyk, którego podczas trwającego 3 i pół godziny koncertu fetowano na stojąco. Przy okazji przypomniano, że konińska Szkoła Muzyczna nie wzięła się znikąd. Najpierw istniało Społeczne Ognisko Muzyczne, któremu dyrektorował Zenon Kosmalski. Kiedy w styczniu 1974 roku uruchamiano szkołę, pierwszy rocznik sformowano z najzdolniejszych uczniów Ogniska. Po kilku latach Zenon Kosmalski „uratował” klasę akordeonu, godząc się na pracę nauczyciela tego instrumentu. Artur Matejuk, dzisiaj nauczyciel akordeonu, mówił: - Ileż ja się wówczas natrudziłem, by dostać się do Jego kwartetu akordeonowego!



Po „nestorze i ojcu konińskich pedagogów”, jak anonsował zapowiadający koncert Andrzej Wójciński, zaprezentowało się dwoje nauczycieli. Marcelina Dyner, „przed chwilą” absolwentka konińskiej Szkoły Muzycznej a dzisiaj, po ukończeniu studiów, ucząca w niej, zagrała P. Taffanela Fantazję na temat opery „Wolny strzelec” C.M. Webera. Po niej Mateusz Osowski, nauczyciel klarnetu w Szkole Muzycznej w Kole, wykonał II i III część Sonaty na klarnet i fortepian F. Poulenca. Obydwojgu towarzyszyła Maria Rutkowska. Przyznam, podsłuchiwałem, jak młodzież bezkompromisowo recenzowała swoich nauczycieli. Młodzieży, nauczyciel też człowiek, a jak mawiał Seneka Starszy „Mylić się jest rzeczą ludzką”. A poza tym, Marcelina Dyner świetnie zagrała szczególnie część III, zaś klarnet Mateusza Osowskiego malował… nikiforowato.



Radosław Goździkowski wprawdzie nie jest absolwentem konińskiego „muzyka”, ale tu uczył się podstaw gry na fortepianie. Dzisiaj jest uczniem czwartej klasy Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Krakowie w klasie fortepianu prof. Andrzeja Pikula. Jak mówił Andrzej Wójciński, jego koniński nauczyciel fortepianu: Radek tam naprawdę ma czas ćwiczyć. I czasu nie marnuje, co pokazał wykonując… W notesie zapisałem: nawet gdybym nie wiedział co wykonuje, to pierwszym skojarzeniem są igraszki światła na wodzie. Misterne, lekkie… Wydaje się, że sam M. Ravel byłby zadowolony z wykonania przez Radosława jego „Igraszek wodnych”.


O Marcinie Zielińskim, kolejnym prezentującym się w auli konińskiej PSM, Andrzej Wójciński mówił: „Jest z rocznika szczególnego, dali się nam mocno we znaki, ale to był rocznik, z którego wyrośli nie tylko muzycy, także liczna grupa kompozytorów. I taki jest także Marcin”. Gdzie studiował, u kogo „brał” kursy mistrzowskie, jakie ma certyfikaty, wreszcie gdzie i z kim grał oraz co skomponował – odsyłamy na stronę choćby Polskiego Centrum Informacji Muzycznej. W sobotę zaś wziął do ręki fagot i z towarzyszeniem Adrianny Zielińskiej (żony) z ogromną subtelnością, bogatą paletą barw wykonał „Sarabanda et Cortége” na fagot i fortepian współczesnego kompozytora francuskiego H. Dutilleux.


Anna Środecka naukę gry na skrzypcach zaczęła „jak wszyscy u Jasia Szkalskiego a potem uciekła do Poznania” – informował A. Wójciński. Daleko jednak spod oka koninian nie udało jej się uciec, bowiem studiuje w Akademii Muzycznej Fryderyka Chopina pod okiem dra Janusza Wawrowskiego, też rodem z Konina i absolwenta konińskiej Szkoły Muzycznej. W sobotę pokazała na co ją już stać, grając obszerne fragmenty „Suity włoskiej” I. Starwińskiego, z akompaniamentem Zuzanny Basińskiej na fortepianie. Rzeczywiście, stać ją już na baaardzo wiele, musi jednak jeszcze popracować, by zagrać jak...


Skrzypaczka Marzena Dopytalska-Mazurek wykonała J.F. Haendla (opr. J. Halvorsena) Passacaglia na skrzypce i wiolonczelę. Na wiolonczeli grał Piotr Mazurek, mąż. Rację miał Andrzej Wójciński, mówiąc już na początku: - A potem napięcie będzie rosło. Teraz tylko wspomniał: - To nie jest takie to tamto, Marzena to przecież Filharmonia Narodowa (a zaczęła u Szkalskiego), Piotr – Sinfonia Varsovia.


Chwilę później, gdy oklaski ucichły, na scenie pojawił się Ksawery Wójciński z kontrabasem. Rozłożył dywanik, zdjął okulary, wziął smyczek i zaczął grać. To znaczy improwizować. Ojciec, Andrzej Wójciński, mówił: On niczego nie zapisuje, on improwizuje… I dodał jeszcze parę informacji gdzie grał (w całej Europie), z kim grał (za mało miejsca na wymienianie), o ostatnich jazzowych koncertach i płytach i na koniec: „On jest z TEGO rocznika muzyków, kompozytorów”. Dodajmy, że ma dwóch braci, też jazzmenów i też się na tej scenie pokazali, ale to później.


Koncert absolwentów nie mógłby odbyć się bez Chopina, a jeśli w tej szkole Chopin, to Patryk Koralewski. Uczeń, absolwent, dzisiaj nauczyciel fortepianu zagrał Balladę g-moll op. 23. W wykonaniu Koralewskiego to była opowieść snuta melodią przedziwnie piękną, melancholijną, dramatyczną i nostalgiczną. Chopiniści mówią: grał stylem balladowym. To komplement.


Komplementem było też zawołanie prowadzącego koncert: „I niech teraz ktokolwiek śmie powiedzieć, że altówka to instrument gorszy”. A stało się to po wykonaniu przez Ewę Grochowską-Guzowską Fantazji na altówkę J.N. Hummela, której przy fortepianie towarzyszyła Maria Koszewska-Wajdzik. Ewa Grochowska-Guzowska jest dzisiaj pedagogiem w Akademii Muzycznej w Poznaniu. Z Koninem wiąże ją nadal m.in. organizacja Międzynarodowego Kurs Muzycznego dla Altowiolistów i Kontrabasistów im. Witolda Friemanna.


Kolejna prezentację poprzedziła opowieść: Przyprowadziła raz do nas mama chłopca na badania przydatności, to znaczy czy jest wystarczająco dobry, by uczyć się gry w naszej szkole. Okazało się, że był przydatny. Skierowano go do klasy fortepianu. W drodze do domu upomniał się: mamo, przecież ja chciałem grać na skrzypcach. I tak mu zostało – tak Andrzej Wójciński zapowiadał skrzypka Janusza Wawrowskiego. „Przydatny” do muzykowania wykonał N. Paganiniego XIII Kaprys B-dur, zatytułowany „Śmiech diabła”. Przypomnijmy, że w 2007 ukazała się jego debiutancka płyta ze wszystkimi 24. najeżonymi trudnościami kaprysami Paganiniego (CD Accord).


Po „Śmiechu diabła” w szkolnej auli zaczęły się dziać rzeczy przedziwne. Najpierw Wawrowski zagrał drugie skrzypce, ustępując miejsca Marzenie Dopytalskiej-Mazurek (pierwsze skrzypce) w utworzonym ad hoc kwartecie smyczkowym, w którym znaleźli się jeszcze Ewa Grochowska-Guzowska (altówka) i Piotr Mazurek (wiolonczela). Kwartet wykonał „Quartettino” Andrzeja Wójcińskiego. – No, nie mogłem się powstrzymać – mówił z rozczuleniem, a po jego wykonaniu dodawał: Lepszy skład nigdy w życiu mi się nie trafił. Chwilę później Wawrowski zamienił się miejscem z Dopytalską, po czym do kwartetu kontrabas dostawił Szymon Guzowski i już w wykonaniu kwintetu usłyszeliśmy Fandango L. Boccheriniego (w opr. M. Zdunik). Nawet „grający” telefon młodzieży (co za wstyd) nie przeszkodził muzykom. Ledwie wybrzmiały hiszpańskie klimaty, ruch się znowu zrobił na scenie: kwintet rozrósł się do Wielopokoleniowej Orkiestry Festiwalowej, złożonej z absolwentów (już wymienianych), obecnych nauczycieli Jana Szkalskiego, Michała Ziobrowskiego i uczniów: Julity Murawiczówny, Marty Pocztowskiej, Pauliny Szabelskiej, Moniki Łopaciukówny, Przemysława Kocioruby, Wiktorii Kleczkowskiej, Kornelii Giszterówny, Nikoli Gaertnerówny, Wiktorii Obrębskiej, Natalii Włodarczykówny, Weroniki Marciniakownej – skrzypce, Zuzanny Figajównej – altówka, Ewy Szymczakównej, Dominika Białeckiego – wiolonczela. Orkiestrę poprowadził Andrzej Wójciński. Partie solowe zagrali Janusz Wawrowski i Anna Środecka. Wielopokoleniowa Orkiestra Festiwalowa wykonała Concerto grosso a-moll op. 3 nr 8 Antonio Vivaldiego. Wykonała pięknie, pięknie… Acha, było też „Sto lat” i „Happy Birthday to You” dla Janusza Wawrowskiego obchodzącego tego dnia urodziny. Ale to nie był koniec koncertu


Na koniec pojawili się jazzmeni. Absolwenci: Szymon Wójciński – fortepian, Maurycy Wójciński – trąbka, Jan Chojnacki - trąbka, Bartosz Chojnacki – kontrabas i nauczyciel: Paweł Zielak – saksofon. Każdy z nich ma w swoim dorobku muzycznym liczne koncerty w Polsce i na świecie, nagrania i super recenzje. Razem zagrali Wayne’a Shortera „Footprints”. Przednie solówki, ładnie zagrany wspólny temat przewodni i przy okazji zgrabne wymiany muzyków przy perkusji (okazało się, że w konińskim „muzyku” kształci się wystarczająco wszechstronnie). Jesteśmy przekonani, że taki skład powinien w Koninie pojawiać się częściej. Bo jeśli znowu przyjdzie nam czekać kolejne czterdzieści lat… Pojawią się inni uzdolnieni. Już tak naprawdę na zakończenie koncertu dyrektor Pydyński poinformował: – Właśnie otrzymaliśmy bardzo cieszącą nas wiadomość: nasz najmłodszy uczeń gitary w klasie Andrzeja Majewskiego, Wojtek Oliński, zdobył pierwszą nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Gitarzystów w Koszalinie. Słowem – rosną następcy Łukasza Kuropaczewskiego i Roberta Horny.


Czy to już koniec koncertu? Koncertu tak, ale co było po koncercie, kto z kim i o czym gadał, jak długo się żegnał (a może nadal witał) i tak dalej... Już 8 i 9 maja kolejne koncerty, wszak obchody 40-lecia Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Koninie rozłożono na rok.  

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2