Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

07 zgłosił się w Malanowie

Piekielnie inteligentny, elokwentny, czuły na językową i artykulacyjną poprawność języka, radiowiec, aktor amator – najsłynniejszy w PRL-u porucznik, gościł w Malanowie. Jak się okazało, Sławomir Borewicz vel Bronisław Cieślak, ciągle ma rzesze fanów – i wśród ludzi dojrzałych, i wśród dzieci.

Aktorowi, towarzyszyli autor jego książki opisującej kulisy serialu „07 zgłoś się!” Piotr K. Piotrowski i Dariusz Rekosz. Ten ostatni, informatyk z Dąbrowy Górniczej i zapalony animator wydarzeń kulturalnych, przygotował znakomitą prezentację multimedialną, w której znalazły się fotografie, fragmenty odcinków, a nawet żarty, które na temat porucznika Borewicza robią sobie internauci. Rekosz jest autorem 25 książek, także dla dzieci i młodzieży, kryminałów, słuchowisk, przy serii komiksów współpracował z Bohdanem Butenko. Na co dzień pracuje w Muzeum Hansa Klossa, dzięki czemu napisał najbardziej cenione dzieło zatytułowane „Zamach na Hansa Klossa”. Uparty animator, upatrujący we wszystkim interesujących możliwości, dowiedział się, że Bronisław Cieślak kończy 70 lat. A ponieważ znał już Piotra Piotrowskiego, udało mu się skontaktować z aktorem. Najpierw były urodziny Borewicza i tort w kształcie poloneza, do sali wprowadzili Cieślaka milicjanci. Później powstał pomysł na książkę i jubileuszową trasę. Przypomnijmy, że Borewicz od kilku lat pracuje jako detektyw. Malanowski.

Kulisy imienia i nazwiska

–  Kiedy przyjechaliśmy do Państwa, byłem zachwycony – mówił do publiczności Bronisław Cieślak. – Zrobiłem sobie zdjęcie pod tablicą. Malanowski w Malanowie! Niezwykłe! Wyślę to zdjęcie producentom serialu – obiecał. Aktor mówił też jak to się zaczęło. Od imienia. – Urodziłem się w czasie wojny, mój ojciec był wtedy w obozie niemieckim. Matka myślała, że już nie wróci, imię dostałem więc po nim. Kiedy ojciec wrócił, trzeba nas było jakoś odróżnić. A ponieważ imię Bronisław w zdrobnieniu brzmi Broni-sławek, zostałem Sławkiem. Jeszcze do niedawna nie reagowałem, kiedy ktoś zawołał: „Panie Bronku!”, myślałem, że to nie do mnie. Trochę się to zmieniło po Malanowskim, mój bohater nosi przecież imię Bronisław – tłumaczył odtwórca roli w „07 zgłoś się!”. Zawirowania z imieniem wystąpiły również na planie. – Mój bohater długo nie miał imienia i nazwiska. Trzeba było go w końcu jakoś ochrzcić. Po planie kręcił się jakiś człowiek od kabli, głowiliśmy się właśnie z Krzysztofem  Szmagierem, wymyśliliśmy nawet, że będę się nazywał Bolski, a on mówi: „Ja się nazywam Borewicz!”. I zostałem Borewiczem. Z kolei imię wymyśliła mi aktorka, z którą w pierwszym odcinku mamy łóżkową scenę. Musiała do mnie jakoś się zwracać („Major opóźnia akcję”). A po 1989 w jakiejś gazecie przeczytałem odkrycie, którego dokonał pewien dziennikarz, mianowicie, że inicjały od Sławomir Borewicz to SB i że on już wie, dlaczego ja w tym serialu zagrałem – relacjonował Cieślak.



Radiowiec na planie filmowym

Bronisław Cieślak jest z wykształcenia etnografem, po studiach pracował w Polskim Radiu w Krakowie. – Robiłem tam właściwie wszystko. Prowadziłem koncert życzeń, robiłem reportaże, współpracowałem z innymi reportażystami. Nie porzuciłem radia, żeby robić karierę, chciałem po prostu spróbować czegoś innego. Tak trafił na plan „Znaków szczególnych”. Stał się odkryciem Romana Załuskiego, który obsadził go w serialu jako młodego bezkompromisowego inżyniera, Bogdana Zawadę (1976). Ta rola zwróciła uwagę scenarzysty i reżysera, Krzysztofa Szmagiera, który zaproponował mu udział w „07 zgłoś się!”. – Rozsierdziło to Załuskiego, nienawidził tego serialu, uważał go za gówno. W dodatku był tak zachwycony swoim znaleziskiem, czyli mną, że zaproponował mi znowu rolę w filmie kinowym „Wściekły”. Był to ponury dreszczowiec, kryminał. W dodatku po premierze recenzent pisma „Ekran” dał tytuł: „„07 zgłoś się!” na dużym ekranie”. Załuski obraził się na mnie, a potem robił już tylko komedie. O dziwo. Rolę w „07” „załatwiła” mi klapserka z planu „Znaków szczególnych”. Podsunęła moje zdjęcie Szmagierowi. Wydałem mu się idealny. Patrząc dzisiaj na poszczególne sceny sam siebie podziwiam. W tamtych latach dźwięk nagrywało się postsynchronowo. Czyli w studiu. Trzeba było dopasować każdą głoskę, włączyć w to jeszcze emocje i zgrać to perfekcyjnie z obrazem. Sam nie wiem, jak mi się to wtedy udało.

Amator wśród gwiazd

W „07 zgłoś się!” zagrała plejada polskich gwiazd kina i teatru. Barbara Brylska, Grażyna Szapołowska, Piotr Fronczewski, Mieczysław Voit, Wiesław Drzewicz, Zdzisław Tobiasz i Zdzisław Kozień, Zbigniew Buczkowski czy Maria Probosz. W serialu debiutował też Jerzy Rogalski, w roli porucznika Jaszczuka. Zastąpił Kozienia, który otrzymał propozycję roli Zygmunta Starego w serialu „Królowa Bona”. – Szmagier położył przede mną kilka zdjęć aktorek, które miały mi partnerować – tłumaczył Cieślak. – Nie chciałem brać na siebie takiej odpowiedzialności, sytuacja była niezręczna, to były osoby z dyplomami szkół aktorskich. A jednak wybrałem. Moją partnerką została Ewa Kuzyk-Florczak, czyli sierżant Ewa Olszańska. W kolejnej serii zagrałem z Hanną Dunowską. 

Bronisław Cieślak znajdując się w tak doskonałym otoczeniu, miał też chwile refleksji. – Czasem epizod grał człowiek z dyplomem, a ja główną rolę. Bywało mi głupio. Wychodziła z tego cała niesprawiedliwość tego zawodu – tłumaczył. W serialu, którego powstało 21 odcinków zagrali też autentyczni milicjanci. Między innymi Jerzy Dziewulski, którego wiele lat później Cieślak spotykał w ławach Sejmowych. „Zagrały” też otoczenia należące do najbogatszych Polaków tamtych czasów. Na ekranie pojawił się minister gospodarki w rządzie Mieczysława Rakowskiego, Mieczysław Wilczek. – Odbijam z nim trzy tenisowe piłki, w odcinku widać na ekranie jego willę, basen i saunę... Zawodowi aktorzy bronią się przed zaszufladkowaniem, ja nie, bo to nie był mój pierwszy zawód. Nagrałem się, ale nie mam aktorskich marzeń. Cieślak, aktor amator z radiowym głosem, ceniący ten rodzaj wyobraźni, nadal ma jednak wzięcie. Ostatnio został zaproszony do czytania bajek dla dzieci autorstwa Jana Brzechwy, które zostały opublikowane w postaci audiobooków.

07 contra 007

W kultowym „07 zgłoś się!” – który jest kojarzony ze słynnym agentem Jej Królewskiej Mości (– Nic podobnego – wyjaśniał Bronisław Cieślak. – W tamtych czasach był to numer alarmowy na milicję, stąd się to wzięło) wystąpił wśród najlepszych aktorów tamtych czasów. Jako amator. Z kolei w serialu kryminalnym produkowanym przez Polsat, „Malanowski&Partnerzy” jest jedynym na planie zawodowcem. Przy tej okazji zwrócił uwagę na to, jak wyglądała produkcja filmowa przed 1989 rokiem. – Przez kilkanaście lat nakręciliśmy 21 odcinków „07 zgłoś się”, przez ostatnich 5 lat z kolei powstało 657 epizodów „Malanowskiego”. Ten ostatni jest kręcony szybko i tanio, chodzi o to, by było go dużo i by miał oglądalność. Takie seriale jak „Lalka”, „Chłopi”, „Noce i dnie”, „Królowa Bona”, „Kariera Nikodema Dyzmy” nie miałyby dzisiaj prawa powstać, bo są za drogie – skonstatował słynny porucznik, na którego temat często żartują internauci, kojarząc go szczególnie z Bondem. Jak powiedział Dariusz Rekosz, przewaga naszego Borewicza nad agentem 007 polega na tym, że producenci słynnej serii nie mieli aż tyle pieniędzy na… poloneza.



Spotkanie z porucznikiem Borewiczem, autorem książki o kulisach „07 zgłoś się!”, prowadzone przez animatora Muzeum  Hansa Klossa w Katowicach organizowały Gminna Biblioteka Publiczna i Centrum Kultury w Malanowie (8 maja br.). Bohater serialu, Bronisław Cieślak długo rozdawał autografy. Warto nadmienić, że muzykę do serialu skomponował Włodzimierz Korcz, charakterystyczną wokalizę wykonał Grzegorz Markowski z zespołu Perfect.

 

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2