Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Książę raï fusion w Koninie

Mamo, mamo. Wyruszam, żyjąc jak włóczykij. I torbę na plecy zarzucam. Chcę poznać, co znaczy być prawdziwym mężczyzną – to fragment pieśni raï i chyba manifest Cheba Kadera, marokańskiego pieśniarza, który mówi: „Artysta musi być wolny”. Mieszka w Maroku i we Francji, podróżuje po świecie, popularyzując raï fusion, styl, który nie jest jeszcze dobrze znany na Starym Kontynencie, przynajmniej w naszej części. Dekadę temu nawiązał współpracę z filharmonikami bułgarskimi, docenił muzykę klasyczną, której wpływy słychać w jego najnowszych kompozycjach. Do współpracy nad nową płytą wybrał polskich artystów, bo ceni ich kunszt – muzyczny i… filmowy.

Przedstawia się jako Cheb Kader. Ale Cheb to nie imię, to tytuł młodego pieśniarza, który wyraża w swoich pieśniach odmienioną obyczajowość. – W dawnych utworach raï było więcej konwenansów, ludzie nie mówili i nie śpiewali o uczuciach, o miłości. Dawnych pieśniarzy nazywano szejkami – czyli „starymi”, „starszymi”. Po przełomie, jaki nastąpił w naszej obyczajowości zmieniła się tematyka kompozycji, a nowych twórców odmienionego gatunku nazywa się „chebami”. „Młodszymi” – tłumaczył Kader.

Szejkowie występowali przed publicznością w tradycyjnych dżelabach i turbanach, śpiewali słowa poezji (pierwszego nagrania utworów raï dokonał w 1906 szejk Senoussi – przyp. red.). Rewolucja w obyczajowości i muzyce raï nastąpiła po wyborach prezydenckich w 1979. Na czele Algierii stanął postępowy przywódca – Chadli Bendjedid. Wkrótce do raï przeniknął pop, do tradycyjnego instrumentarium dołączono elektroniczne syntezatory, gitary elektryczne i perkusję. Lata 80. to szczyt popularności tego stylu, który zaniepokoił algierski rząd. Artyści swobodnie potraktowali tematy takie jak seks, alkohol czy konsumpcjonizm, które dotąd stanowiły tabu w tradycji i kulturze islamskiej. Mimo to nowy prezydent otworzył się na nowe moralne i ekonomiczne standardy, a muzyka raï stała się manifestem młodego pokolenia żyjącego w wolnym państwie. „Generacja raï”  z łatwością mówiła odtąd o pokoju, miłości, wolności i seksie. Dalej raï przeniknęła do studiów nagrań, stacji radiowych i telewizyjnych, a wraz z emigracją z krajów arabskich – do Europy. W Polsce chce popularyzować ją Cheb Kader, stąd jego pomysł na współpracę z naszymi artystami.

Trochę o nim. Naprawdę nazywa się Kouider Morabet. Urodził się w 1966 roku w Oranie, na terenie Algierii, w rodzinie o korzeniach marokańskich. Czuje się Marokańczykiem. Jako 9-latek dołączył do ojca, muzyka, który wyemigrował do Francji. Muzyka raï, którą tworzy i wykonuje sięga korzeni ludowych. Wywodzi się w prostej linii z pieśni Berberów, ludu zamieszkującego Białą Afrykę i Saharę – od Algierii po Libię. Berberowie byli pasterzami, jako jedyna rdzenna ludność tamtego regionu nie poddali się wpływom arabskim ani kolonialnym, dlatego określają siebie mianem Imazighen – ludzi wolnych. To właśnie z ich tradycji i ducha narodziło się raï.

Berberyjscy pasterze śpiewali podczas codziennych zajęć, opisując otaczające ich życie, pracę, obrzędy, uroczystości, troski i radości etc. – W marokańskiej muzyce można odnaleźć zresztą wpływy kultur całego świata – tłumaczył Kader.  – A raï opowiada o tym, co aktualnie jest nam bliskie, dotyka tego, co nas interesuje, cieszy, boli. Śpiewamy o miłości, chociaż dawniej było to niemożliwe. Śpiewamy też o problemach – o życiu w niewoli, na emigracji, o nostalgii, ksenofobii, rasizmie. Kiedy okoliczności się zmieniają, zmienia się raï – teksty i muzyka, bo raï to głos naszego serca, wnętrza, tego, co podpowiada nam nasza intuicja. Najgłębsze przekonanie i świadomość.

Cheb Kader popularyzuje tę muzykę we Francji od 1985 roku, śpiewa w darija, potocznym arabskim. To również najczystszy dialekt Maghrebu, miasta w którym odbywają się dziesiątki muzycznych festiwali i w którym można usłyszeć owe wpływy, o których mówi artysta. – W muzyce, którą komponuje Stevie Wonder słychać inspiracje muzyką z Marakeszu, Sting zaśpiewał „Desert Rose” wspólnie z Chebem Mami. W naszej muzyce odnajdziecie dźwięki z Andaluzji, muzyki żydowskiej, reggae, afrykańskiej (styl gnawa – pieśni niewolników z Mali; festiwal poświęcony tej muzyce również odbywa się w Maghrebie – przyp. red.) – wyliczał Cheb i dodał: – Nasze korzenie muzyczne są wspólne, a raï ze względu na swoją specyfikę stała się gatunkiem społeczno-artystycznego dialogu. Przy tej okazji zapytaliśmy go również o sytuację społeczności muzułmańskiej we Francji. – Zdarzało się, że po zamachach moje koncerty były odwoływane. Gdy coś takiego się wydarza, to ja muszę mieć więcej wyrozumiałości dla innych. Jestem przeciwko mieszaniu religii i polityki, poza tym nie mogę być dobrym muzułmaninem, jeśli nie szanuję innych religii albo innych narodów – tłumaczył artysta.

O połączeniu raï z muzyką klasyczną pomyślał w Sofii, gdzie wystąpił wspólnie z Orkiestrą Filharmoniczną (2002, nagrał z nią płytę zatytułowaną „Mani”). – Polacy są utalentowani w tej dziedzinie, macie znakomitych muzyków, dlatego zdecydowałem się nagrać płytę w waszym kraju – wyjaśniał muzyk, który ma za sobą tournee po krajach Europy, Stanach Zjednoczonych i Japonii (w 2014 roku został uhonorowany nagrodą dla Najlepszego Artysty Świata Arabskiego przez Ministerstwo Kultury Maroka i UNESCO).

Jak się okazuje, Polska ma też znakomitych filmowców. Zdjęcia do klipu, który będzie promował jego najnowszą płytę powstały w naszym mieście (album ukaże się latem tego roku). Na scenie CKiS – DK „Oskard” i w przestrzeni miejskiej zrealizowali je Zdzisław Siwik (reżyseria) i Marcin Oliński z Konińskiego Domu Kultury. Wystąpiły w nim również tancerka, choreograf i właścicielka Studia Tańca „Fart” – Justyna Szczap-Morkowska oraz skrzypaczki i wiolonczelistki z Państwowej Szkoły Muzycznej I i II Stopnia, i Konińskiego Kameralnego Zespołu Smyczkowego „Ad Libitum” (KDK). Dodajmy jeszcze, że artysta określa styl jako raï fusion, co oznacza bogactwo wpływów, tym razem – muzyki klasycznej. 

W spotkaniu z Chebem Kaderem wzięły również udział jego menadżerka Ewa Linda Johnsson i tłumaczka języka francuskiego – Beata Barancewicz-Kaszubowska, bez których rozmowa o muzyce dialogu byłaby niemożliwa. O premierze teledysku nakręconego w Koninie poinformujemy wkrótce. 


Fot. Zdzisław Siwik, Paweł Hejman
 

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2