Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Jazzonalia – czas na wyciszenie

To było kilkudniowe spotkanie z artystami, z których każdy podąża własną ścieżką muzyczną, albo tej swojej dróżki szuka. Łączył ich jazz i to, że spotkali się w Koninie. Tegoroczny 22. Jazz Festival Jazzonalia był przebogaty.

Dwa pierwsze dni jazzowego grania, 20 i 21 maja, poświęcone były młodzieży. W tym czasie odbył się konkurs improwizacji jazzowej i warsztaty dla uczniów szkół muzycznych z Łodzi, Kutna, Poznania i Konina oraz koncert szkolnych zespołów jazzowych z Kutna i Konina (czytaj: http://www.kulturalnykonin.pl/aktualnosci/1560-powialo-jazzowym-klimatem oraz http://www.kulturalnykonin.pl/aktualnosci/1563-kutno-meets-konin ).

Trzeci dzień Jazzonalii rozpoczął Wojciech Myrczek, jeden z najciekawszych młodych wokalistów jazzowych, który wystąpił z Big Bandem konińskiej Państwowej Szkoły Muzycznej pod dyrekcją Krzysztofa Pydyńskiego. Chciałoby się powiedzieć: nareszcie kolejny świetny męski głos na polskiej scenie jazzowej (oczywiście po Mieczysławie Szcześniaku). Nawiązujący do jazzowej tradycji, ale też wnoszący coś swojego – wzorujący się na Franku Sinatrze, ale zabiegający o odróżnianie go od Michaela Buble, czy Matta Duska. Było więc klasycznie wykonane Sinatry „The Way You Look Tonight”, „Stormy weather” i „My Way”, ale słowami Wojciecha Młynarskiego. Pięknie zabrzmiał „Deedles' Blues” z repertuaru Diane Schuur i Counta Basiego a także Cole Portera „I've got you under my skin” (też z repertuaru Franka Sinatry). Zaskoczeniem było „Little Sunflower”, a to ze względu na piękne opracowanie kompozycji Freddie Hubbarda na big-band przez Pawła Zielaka, saksofonistę z konińskiego Big Bandu (i również przez niego wykonanegoj solo na saksofon sopranowy). To był muzyczny majstersztyk. Słowem – koncert świetnego wokalisty wspieranego przez utalentowanych muzyków Big Bandu konińskiej PSM.

Jeśli występ Myrczka z Big Bandem Krzysztofa Pydyńskiego był „świetny”, to jak określić występ kwartetu Gregoira Mareta? O tym wirtuozie harmonijki ustnej Herbie Hancock powiedział: „Jeśli chodzi o harmonijkę, nie ma w tej chwili nikogo, kto zbliżałby się do jego poziomu – zresztą zostawia w tyle również muzyków grających na innych instrumentach”. W tej opinii nie ma krzty przesady. Można do niej tylko dodawać, że artysta wypracował własny styl a mimo to jest komunikatywny, doskonale porusza się po różnych gatunkach muzycznych, itd. To niewątpliwie zachwycająca indywidualność na scenie jazzowej, podobnie jak kolejny z muzyków – Marek Napiórkowski.

Ostatnio Napiórkowski był w Koninie z Anna Marią Jopek, której towarzyszył na gitarze. Tym razem zaprezentował swoją najnowszą płytę „UP!”. Dużo na tej płycie ilustracyjności, filmowej, dużo ulotnych ballad, a także improwizacji i dynamiki. Trudno by było inaczej, skoro do wspólnego grania Napiórkowski zaprosił Henryka Miśkiewicza (klarnet basowy), Krzysztofa Herdzina (fortepian), Andrzeja Święsa (kontrabas), Adama Pierończyka (saksofony) i Pawła Dąbrowskiego (perkusja). Doborowe towarzystwo, w którym Napiórkowski był bez wątpienia solistą (liderem) doskonale wkomponowanym w jazzową mini orkiestrę.

A jeszcze tego dnia na amatorów jazzu czekały „Halucynacje hrabiego von Zeit” kolektywu Romek Puchnowski, Tymon Tymański, Michał Maaass, Piotr Świąder i Robert Turło, czekał występ Jerzego Mazzolla i jego yassowej formacji „Niebieski Lotnik”, czekał Tomasz Sroczyński i Basia Polańska (impro techno – after party). Nie, nie, przesada, przecież jutro…

Jutro, 23 maja, organizatorzy Jazzonalii, Centrum Kultury i Sztuki – Dom Kultury „Oskard”, rozpoczęli koncertem Marcina Maseckiego, pianisty równie swobodnie poruszającego się w repertuarze klasycznym, jak i jazzowym, popowym i awangardowym. Gdzie zakończy swoją drogę absolwent prestiżowego bostońskiego Berklee Coellege of Music? Na razie wymyka się klasyfikacji, podobnie jak Marcin Wasilewski Trio, które również pokazało się konińskiej publiczności na tegorocznych Jazzonaliach.

Marcin Wasilewski Trio jest bodajże najbardziej znanym na świecie polskim trio jazzowym. Znanym i uznanym (nagrywają w najważniejszej wytwórni jazzowej świata – ECM Records w Monachium). Liderem jest Marcin Wasilewski, pianista i kompozytor unikający schematów. Towarzyszą mu powściągliwy kontrabasista Sławomir Kurkiewicz i Michał Miśkiewicz, perkusista potrafiący nadać kompozycjom lidera pulsującego rytmu. W Koninie zagrał z nimi Joakim Milder, saksofonista. O tym zespole Dionizy Piątkowski w „Erze Jazzu” napisał: „… model, do którego równać mogą już tylko najlepsi”. Na przykład trio Włodka Pawlika. Tylko nie wiadomo, czy to Pawlik do Wasilewskiego, czy Wasilewski do Pawlika. Różni ich tyle, że to Włodek Pawlik został rok temu uhonorowany nagroda GRAMMY za płytę „Night in Calisia”. W czasie Jazzonalii Pawlik zagrał wraz z Pawłem Pańtą (kontrabas) i Cezarym Konradem (perkusja). Cóż – powiedzmy tak: kto opuścił ten koncert, niech żałuje. Tacy muzycy nie za często w Koninie się pojawiają.

Koniec Jazzonalii 2015 był koniński, bo też przewagę w Hammond Power Band mają muzycy z Konina. Zespół tworzą Robert Goździkiewicz (organy Hammonda), Mariusz Stawicki (perkusja), Rafał Stegienta (saksofon altowy), Tomasz Brzeziński (saksofon tenorowy), Krzysztof Lityński (trąbka), Artur Dąbrowski (gitara), Tomasz Cyranowicz (gitara basowa). Muzycy do współpracy zaprosili wokalistkę Joannę Dalatę. Zespół jest młody, właściwie wypracowuje repertuar. W czasie koncertu usłyszeliśmy bowiem utwory z repertuaru amerykańskiej jazz-rockowej grupy „Blood Sweat & Tears”, „Strasbourg - St. Denis” z repertuaru kwintetu Roya Hargrovea, „Jak na lotni” Andrzeja Zauchy, by znowu przeskoczyć do kompozycji Oscara Petersona, „Birdland” Weather Report czy Joe Zawinula „Mercy, Mercy, Mercy”. A że muzycy są ambitni, każdy chciał zagrać, w prawie każdym utworze, swoją solówkę. Stąd choćby „Back At The Chicken Shack” Jimmyego Smitha przeciągało się , przeciągało… Choć z drugiej strony akurat ta kompozycja szczególnie nadaje się do improwizacji. Blues z kurnika nie ma końca, także w interpretacji Jimmyego Smitha ratuje się wyciszeniem…

Przy okazji tegorocznych 22. Jazzonalii zauważmy, że w organizacji imprezy obok CKiS-DK „Oskard” uczestniczyły Stowarzyszenie in Art oraz Państwowa Szkoła Muzyczna I i II stopnia w Koninie, że koncertom towarzyszyła wystawa 50 okładek na 50-lecie „Jazz Forum”, zaprojektowanych przez Rafała Olbińskiego. Jazz Festival Jazzonalia Konin 2015 trwał pięć dni (20-24 maja). W tym czasie odbyły się konkursy, warsztaty i koncerty, dużo koncertów najważniejszych twórców krajowej i światowej sceny jazzowej. Kto chciał – mógł wybierać, mógł obejrzeć i wysłuchać wszystkich (choć akurat tym współczujemy), kto nie był – niech żyje nadzieja do kolejnych Jazzonalii.  


Fot. Marcin Oliński

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2