Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Polak, Turek dwa bratanki

O bliskim sąsiedztwie z Turcją udało się zapomnieć zbiorowej świadomości, mimo iż Rzeczpospolita graniczyła z nią przez kilka wieków, a unia orła i półksiężyca wywarła znaczący wpływ na oba odległe kulturowo kraje. Śladów tej nieuświadomionej obecności można doszukać się w języku, a nawet w szlacheckiej modzie. Przyczynkiem rozważań na ten temat stało się spotkanie poświęcone 600-letniej rocznicy nawiązania przez Polskę stosunków dyplomatycznych z Turcją. Relacje te są nadal żywe i pielęgnowane w obszarach kultury, edukacji, dyplomacji, gospodarki, technologii, handlu, wojskowości oraz zwalczania terroryzmu.

Tylko 3 procent terytorium Turcji przynależy do kontynentu europejskiego, liczba ludności przekracza 76 milionów, prawie 99 procent stanowią wyznawcy islamu. Kraj ten kojarzy się Polakom głównie z turystyką i handlem, tymczasem historia stosunków dyplomatycznych i wzajemnych więzi to ponad pół tysiąca lat, w trakcie których Polska i Turcja były bliskimi sąsiadami, a dwie odrębne kultury przeniknęły się nawzajem. Ślady wspólnych losów znaleźć można w historii, dyplomacji, leksyce, obyczajowości, etc.

Według kronikarza Jana Długosza pierwsze stosunki dyplomatyczne zostały nawiązane 4 lata po zwycięskiej bitwie pod Grunwaldem. W 1414 roku sułtan Mehmet I Celebi przyjął pierwszą polską misję w ówczesnej stolicy Imperium Osmańskiego – Bursie.  W pamięci historycznej, dyplomacja polska stała się pierwszą w świecie, która uznała tamtejszych władców i dyplomatów za równych sobie, Turcja zaś – jedynym krajem, który nigdy nie uznał rozbiorów Polski. Także podczas II wojny światowej ambasada Rzeczypospolitej w Ankarze działała nieprzerwanie, zaś władze tureckie udzielały pomocy uchodźcom z Polski, włączając się również w pomoc w ocaleniu państwowych rezerw złota Banku Polskiego.

W Stambule mieści się Muzeum Adama Mickiewicza, stanowiące oddział Muzeum Sztuki Tureckiej i Islamskiej. Poeta zmarł w Turcji w 1855 roku, dokąd udał się tworzyć Legiony Polskie, mające walczyć z Rosją podczas wojny krymskiej. W podziemiach stambulskiego domu, w którym mieszkał, znajduje się symboliczna krypta upamiętniająca miejsce jego czasowego spoczynku. W 2005 roku, 155. rocznicę śmierci polskiego wieszcza władze miejskie Stambułu nadały jego imię jednej z ulic nieopodal Muzeum. W azjatyckiej części tego miasta, na brytyjskim cmentarzu wojskowym Haydarpasa, można też odwiedzić grób Mariana Langiewicza, dyktatora powstania styczniowego, pochodzącego z Krotoszyna w Wielkopolsce. W Muzeum Lotnictwa Tureckiego w Stambule – Havacılık Müzesi Yeşilköy, znajduje się jedyny zachowany model polskiego myśliwca PZL P.24, wyprodukowanego w tureckich zakładach Kayseri Tayyare Fabrıkası na polskiej licencji.

Niedaleko Stambułu znajduje się miejscowość Polonezköy, zwana też Adampolem. Była to osada polskich uchodźców, założona dzięki funduszom księcia Adama Czartoryskiego.  Miejsce to stało się azylem dla emigracji przez 160 lat stanowiąc enklawę tożsamości narodowej, w której możliwe było pielęgnowanie języka i kultury polskiej, religii i obyczajowości kraju przodków. Osada ta uznawana jest za fenomen w skali świata. Aktualnie mieszka tam około 100 osób polskiego pochodzenia, które prowadzą restauracje i pensjonaty. W Stambule, w dwóch kościołach katolickich odbywają się msze w języku polskim, jeden kościół jest też otwarty dla wiernych w Adampolu.

O obecności polskiej w Turcji świadczą liczne prace z pogranicza historii, literatury, reportażu, opisujące wpływowe postaci i wydarzenia, które na przestrzeni 600 lat były wspólne dla Polaków i Turków. Co ciekawe, pierwszą dziennikarską publikacją Kiry Gałczyńskiej, córki polskiego poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego była książka poświęcona polskiej emigracji na przestrzeni dziejów. Autorka „Polaków w Kraju Półksiężyca” (Wydawnictwo Literackie, 1974) dokumentuje w niej swoją podróż do Turcji śladami politycznych uchodźców z Polski.
 
Jak się okazuje, wielkim miłośnikiem kultury tureckiej był król Jan III Sobieski, wódz zwycięskiej bitwy pod Wiedniem. Monarcha władał całkiem nieźle tureckim, a jeńcy, których pojął „służyli” mu do szczepienia tej kultury na rubieżach Rzeczypospolitej. Zauważalne zainteresowanie polskiej szlachty Wschodem datuje się jednak wcześniej, na XVI wiek. Sprowadzana z Turcji broń (wzorowane są na niej szlacheckie, zakrzywione szable), jedwab, stroje, dywany czy przyprawy – wpłynęły istotnie na kształtowanie się tradycji sarmackiej.

Jak podkreślał konsul honorowy Turcji, Jerzy Kudyński obecny w Miejskiej Bibliotece Publicznej na spotkaniu poświęconym obustronnym relacjom: –  W ciągu 600 lat tej bliskości nikt z nas nie stał się dla drugiego okupantem, konflikty były rozstrzygane na polach bitwy. We wspólnej historii rejestrujemy jedynie 20 lat wojen, które w dodatku nie leżały w polskim interesie. Posłużyli się nami świat papiestwa i przychylni mu Habsburgowie dążący do hegemonii państwa watykańskiego.

Zwrócił też uwagę na inną kwestię. Że do dziś najchętniej pijemy herbatę w szklance. Że będąc w Grecji doszukujemy się wpływów tureckich, których nie dostrzegamy we własnej kulturze. Że szlachta europejska nosiła się zupełnie inaczej niż Sarmaci (a to dlaczego?). I że Holandia uchodząca za kraj tulipanów, otrzymała pierwsze cebulki tego kwiatu od tureckiego sułtana już w 1586 roku (40 lat później za kilka cebulek tulipanów można było kupić kamienicę w Amsterdamie). I że smakują nam kawa po turecku, tatar, a nawet gołąbki – dania rodem z kraju naszych dawnych sąsiadów.

Głos w dyskusji na temat polsko-tureckich stosunków zabrał też koniński historyk Jerzy Łojko, odwołując się do lektury publikacji wydanej przez polski MSZ – „Orzeł i półksiężyc. 600 lat polskiej publicystyki poświęconej Turcji". Z tej okazji została również zaprezentowana ekspozycja ukazująca najważniejsze aspekty sąsiedztwa, współpracy i wzajemnych relacji przygotowana przez Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Poznaniu (MBP, 25 maja br.).

Dodajmy również, że od kilku lat w PWSZ studiują stypendyści programu europejskiego ERASMUS+ dedykowanego wymianie studentów. Aktualnie w konińskiej uczelni studiuje prawie 25 osób z Turcji. Co roku organizują tam Turkish Day, przybliżając polskim kolegom kulturę, obyczajowość i kuchnię swego kraju (PWSZ, 27 maja br.). Niewielka grupa stypendystów była również obecna w czasie spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Koninie. Wśród audytorium znalazł się Turek i koninianin z wyboru – Ayhan Akcelikli, który pamięć o dobrych relacjach z Polakami nosi od ponad 30 lat. – Po studiach pracowałem w elektrowni wybudowanej przez polską firmę. W Istambule moim przełożonym był Polak. Potem przyjechałem do Polski, do elektrowni Pątnów na 6-miesięczną praktykę i tu poznałem moją żonę. Wzięliśmy ślub w Turcji. Tam urodziły się nasze dzieci. Nie mieliśmy nigdy tzw. problemów kulturowych, nie dzieliły nas takie sprawy. W 1991 roku podjęliśmy decyzję o powrocie do Polski. Nasze dzieci studiowały w Poznaniu i Krakowie, mamy synową Polkę, urodził się nam wnuczek – wyliczał Akcelikli, zadomowiony w kraju dawnych sąsiadów.

I czym jest przy tym Wiktoria Wiedeńska?


Fot. Zdzisław Siwik
 
 

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2