Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Powstanie na tak i na nie

Rok temu obchodziliśmy w Koninie okrągłą, 70. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Uroczyście, kulturalnie i artystycznie. Każda rocznica upamiętniająca jego wydarzenia wywołuje dyskusje, które mimo upływu czasu, nie milkną. Rozmawiamy o nim mówiąc, że było klęską militarną i polityczną, gospodarczą i biologiczną, zapominając niekiedy, że jest ono nierozerwalną częścią polskiej historii, tożsamości narodowej, i że złożone jest z losów pojedynczych powstańców, którzy zginęli i przeżyli. Jak się mu więc przyglądać?

Stanę na każde Twoje zawołanie, Polsko*
 
Tematem mojej pracy magisterskiej miała być wielka polska aktorka – Krystyna Feldman.  Mawiała, że „młody aktor powinien się poszwędać po świecie, by nie popaść w samozachwyt.” Przez kilkadziesiąt lat była wierna temu przekonaniu. Najdłużej zatrzymały ją przy sobie Łódź i Poznań, w którym spędziła resztę życia. Od 1983 była aktorką Teatru Nowego im. Jana Łomnickiego w Poznaniu, gdzie zmarła w 2007 roku.

Jej ojciec, Ferdynand był legendą lwowskiej sceny teatralnej, matka była aktorką i śpiewaczką operową. Taką drogę wybrała również młoda Feldman. Były to czasy, kiedy na wydział aktorski przyjmowano 4 osoby. Jedną z nich była pani Krystyna. Na egzaminie wstępnym zdawała: język polski, historię, filozofię, historię sztuki i kostiumu. Szkołę teatralną, a właściwie indywidualną pracę z Aleksandrem Zelwerowiczem ukończyła z wyróżnieniem tuż przed wybuchem II wojny światowej. Ojciec pani Krystyny, dużo starszy od matki, dawno już nie żył. Wyszła ona za mąż po raz drugi, urodziła córkę. Kiedy wybuchła wojna, świeżo upieczona artystka zamiast na lwowską scenę, ruszyła do pracy, by pomóc mamie i małej siostrze. Lwów był przed wojną potężnym węzłem kolejowym. Mężczyźni zostali powołani do wojska, żony zostały w domach. Pani Krystyna rąbała drewno, pomagała w cięższych pracach domowych, czasem malowała portrety dumnych kolejarzowych. „Ta córka, ta ty artystka – namaluj mnie portret” – słyszała i malowała. Nie pomagały argumenty, że nie potrafi, bo jest aktorką, nie malarką.

Był rok 1996. Moje pytanie, które dziś wydaje mi się niewyobrażalnie głupie, brzmiało: – Pani Krystyno, a nie żal było Pani teatru, sceny? Przecież dopiero co skończyła Pani elitarną szkołę. – Dziecko! Żal? Jaki żal?! Nie myślałam w ten sposób! Myśmy byli inaczej wychowani. Nam się Polska skończyła, to było najważniejsze, a nie czy ja będę grać czy nie będę grać! – usłyszałam. Po wojnie wędrowała wraz z mężem, wybitnym aktorem Stanisławem Brylińskim po Ziemiach Odzyskanych. Razem z innymi artystami recytowali wiersze polskich poetów. – Jeździliśmy takimi samochodami pokrytymi plandeką, w mróz, deszcz, upał. Ludzie nas słuchali i płakali. Byli spragnieni polskiej mowy – tłumaczyła.
  
Pracę magisterską napisałam na inny temat. Spotkanie z Krystyną Feldman, z którą wypiłam morze kawy, dało mi znacznie więcej niż obronę na pięć. Po raz pierwszy zetknęłam się z kimś, dla kogo najważniejsza była Polska. Pani Krystyna, człowiek tamtych czasów, nie była w swym myśleniu odosobniona. Największym marzeniem tego pokolenia była wolna Polska. Ten priorytet usuwał wszystko inne do cienia. Patriotyczne wychowanie sprawiło, że wybuchło Powstanie Warszawskie, a i ono nie pochodziło znikąd. Tradycja walk niepodległościowych, konspiracji, których nie zmogły represje zaborców, próba germanizacji czy rusyfikacji, były jego integralną częścią. Poddając ocenie Powstanie Warszawskie używamy więc aksjomatów obcych tamtym ludziom. Czy wolno nam decydować o tym, czy ich wybory były słuszne albo nie? 

Powstanie było zbrodnią i marzeniem
 
Wielowymiarowość Powstania Warszawskiego, rozkładanie go na czynniki pierwsze, sprzyja przyjmowaniu skrajnie różnych stanowisk. Można je oceniać pod względem politycznym, militarnym, strategicznym i w każdym z tych aspektów osąd ten staje się rzeczowy i prawdziwy. „Niemcy mieli przewagę, a my mieliśmy marzenia” – powiedział na antenie Polskiego Radia jeden z uczestników zrywu, Wacław Gluth-Nowowiejski. Takich zdań można znaleźć bez liku. Ci, którzy przeszli piekło Powstania Warszawskiego, w większości wierzą w jego konieczność i sens. Nie można nie brać pod uwagę także takich ocen: „Powstanie nie tylko nie miało żadnego sensu, ale było nawet zbrodnią”, której autorem jest generał Władysław Anders. W podobnym tonie wypowiadał się pułkownik Janusz Bokszczanin, który przypominał, że dla dowódców zrywu możliwy był tylko jeden scenariusz, zwieńczony powodzeniem. Kurier z Warszawy, Jan Nowak-Jeziorański pisał: „W pojęciu takich ludzi jak generał Okulicki, powstanie miało być wielką demonstracją, która wpłynie na zmianę pozycji rządów sprzymierzonych. Takie myślenie było oparte na kompletnym oderwaniu od rzeczywistości”. Prawicowy publicysta, Władysław Pobóg-Malinowski: „Porwano się na walkę, która w warunkach chwili była bezsensem politycznym, a militarnie – szaleństwem wręcz zbrodniczym”. Jerzy Giedroyc, naczelny paryskiej „Kultury” uznał z kolei, że powstanie było katastrofą, która pogłębiła i tak beznadziejną sytuację Polski. I na koniec, 14-letni powstaniec, dziś profesor historii, Jan M. Ciechanowski: „Powstanie zakończyło się straszliwą klęską, katastrofą i ruiną, która nie dotknęła żadnej innej stolicy w Europie od czasu najazdu Hunów w Rzymie”.
 
Te oceny dokonane zostały z pewnego dystansu, w sytuacji klęski. A przecież warszawiacy represjonowani przez Niemców, uciskani dotkliwymi kontrybucjami cieszyli się na nie jak na jutrzenkę. Wiele publikacji mówi również o roli ludności cywilnej i kobiet, bez których Powstanie Warszawskie nie utrzymałoby się aż 63 dni. Dla przeciwwagi – prof. Ciechanowski pisze, że warszawiacy rozczarowani, przerażeni ogromem zniszczeń i eksterminacji, przeklinali powstańców. Prawdą jest również i to, że żołnierze Wehrmachtu, którzy rozbrajali powstańców po podpisaniu kapitulacji – salutowali przed nimi, widząc, czym i jak długo stawiali im opór (co 10 powstaniec był uzbrojony).
 
Warto więc przyglądać się Powstaniu z różnych stron. Widzieć je jako ciągłość narodowej historii, a może nawet filozofii naszych dziejów? Warto popatrzeć nań oczami powstańców, którzy oddali mu jeśli nie swoje życie, to swoją młodość i niewinność. Warto też zajrzeć dalej, do czasów powojennych. Czy jego ducha nie nosiła w sobie później „Solidarność”? To prawda, że w rzeziach ludności cywilnej zginęło prawie 200 tysięcy cywili (50 tysięcy zostało zamordowanych w rzezi Woli, w pierwszych dniach Powstania), że 90 tysięcy ludzi zostały wysłanych na roboty przymusowe, 60 tysięcy – do obozów koncentracyjnych, że 100 tysięcy osób trafiło do obozów przejściowych, a dalsze 300 zostało rozproszonych w Generalnej Guberni bez środków do życia. Prawdą jest, że straty po stronie niemieckiej były nieporównywalnie mniejsze i że bunt Polaków rozwścieczył Hitlera, powodując niewyobrażalny akt ludobójstwa. I że Warszawa zgodnie z jego rozkazem zrównana została z ziemią. Prawdą jest, że 4 sierpnia Polska straciła nowo narodzonego wieszcza. Widząc je w ten sposób, można powiedzieć: NIE.


Dokument opisujący losy ludności cywilnej. Relacje dorosłych, którzy jako dzieci przeżyli Powstanie Warszawskie.


***

Nieżyjący Prezydent RP – prof. Lech Kaczyński spotkał się kiedyś ze świetnie przygotowanymi do rozmowy o historii Polski przywódcami europejskimi, którzy pochylili się nad martyrologią polskiego narodu. Żachnął się mówiąc: „Panowie! Polska to kraj, który zatrzymał muzułmanów w pochodzie na Północ, Niemców w pochodzie na Wschód i Rosjan w pochodzie na Zachód. Nie jest tak źle!”. Notabene, za jego prezydentury Warszawa doczekała się Muzeum Powstania Warszawskiego, a powstańcy – należnego szacunku i honorów.
 
„Powstanie było momentem, gdy ludzie zdecydowali, że muszą zareagować na coś złego. Dzisiaj boli nas to, że ludzie często nie reagują” – powiedział z kolei dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, Jan Ołdakowski.


 
Piosenka promująca dokument Jana Komasy  „Powstanie Warszawskie”:  „Tyle nadziei, tyle młodościi”.
Wzięli w nim udział żyjący powstańcy Warszawy.


Czyje to Powstanie?
 
Po 1918 stolica kusiła elity wojskowe, urzędników i inteligencję dawnych zaborów, tworzące podwaliny wolnej Polski. Socjolog Warszawy, Stanisław Rychliński pisał w 1936: „Warszawa jest jakby Mekką dla żywiołu awansującego społecznie dla szerokich rzesz inteligencji przede wszystkim.” Wielu Kolumbów również nie urodziło się w stolicy.  Prawie całe dowództwo Powstania Warszawskiego przyszło na świat w małych wioskach – od Kresów po inne rejony kraju. W ubiegłym roku, przed 70. rocznicą policzyliśmy, że Powstaniu Warszawskim wzięło udział 53 mieszkańców Konina i okolic. Przyczyną tego stanu znowu był patriotyzm. Młodzież szkolono w organizacjach harcerskich i paramilitarnych na wypadek wojny. Kiedy została ogłoszona mobilizacja, było jasne, że trzeba ruszyć do walki. Na łamach kulturalnego portalu pisaliśmy już o naszych powstańcach, wymieniając trzy nazwiska: Eryk Rosin, Jerzy Antoni Nawrotek i Antoni Rusin. Ich powstańcze biogramy można odnaleźć na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego w zakładce Archiwum Historii Mówionej, gdzie zgromadzono ponad 3 tysiące relacji uczestników i 500 relacji cywilów. W związku z okrągłą rocznicą MPW wysłało w zeszłym roku ponad 3.300 zaproszeń. Zgodnie z szacunkami tej instytucji na świecie, na wszystkich kontynentach, żyje jeszcze ponad 400 powstańców, 2 tysiące w samej Warszawie. W ubiegłorocznych obchodach po raz ostatni w swoim życiu, wziął udział koniński lekarz, żołnierz i powstaniec – doktor Jerzy Nawrotek (zm. 29 listopada 2014). Takich osób jak nasi powstańcy było w Polsce tysiące. Powstanie Warszawskie nosi więc symboliczną nazwę, związaną bardziej z lokalizacją narodowego zrywu. Za broń chwycili bowiem mieszkańcy każdego zakątka kraju. 
 
Czasy się zmieniają, formy upamiętniania również

Kiedy narodził się pomysł budowy Muzeum Powstania Warszawskiego, zostały zamówione badania. Zapytano w nich, w jaki sposób Polacy chcą obchodzić rocznice. Okazało się, że w ogóle chcą, lecz nie w atmosferze żałoby, raczej na wzór anglosaski, w formie pikników, parad, koncertów, wydarzeń kulturalno-patriotycznych. Muzeum funkcjonuje według amerykańskich wzorców. Pewne części są constans, reszta ma charakter projektowy. Przypomnijmy, że w ubiegłą rocznicę włączył się również Konin. Ku pamięci Powstania, zorganizowaliśmy dla Państwa dwa wydarzenia: Salon Poezji Powstańczej z udziałem Olgierda Łukaszewicza i Andrzeja Seweryna, oraz koncert Maleo Reggae Rockers i „Panien Wyklętych”. Organizację tych wydarzeń wsparła grupa rekonstrukcyjna z II Liceum im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pod dowództwem historyka, Andrzeja Wardy. Frekwencja była nadspodziewana. Zamówione badania nie kłamią.
 
W tym roku, z okazji 71. rocznicy o 17.00 w Koninie (i całej Polsce) zawyją syreny alarmowe. O godz. 18.00 zostaną złożone kwiaty i zapalone znicze pod Stacją Armii Krajowej Polskiej Drogi Krzyżowej, pół godziny później w kościele pw. Maksymiliana Marii Kolbego rozpocznie się msza święta w intencji powstańców. Na oficjalną część uroczystości zapraszają Państwa prezydent Konina – Józef Nowicki i Miejska Rada Kombatantów i Osób Represjonowanych. W Kinie Studyjnym CENTRUM o 20.00 odbędzie się pokaz specjalny filmu Jana Komasy – „Miasto 44”.
 
Do udziału w wydarzeniach organizowanych w stolicy zapraszają też tamtejsze władze i Muzeum Powstania Warszawskiego. Cykl prezentacji, wystaw, recitali zakończy się w Warszawie 8 sierpnia. Zainaugurował je koncert z cyklu „Pamiętamy 44” (Voo Voo i goście, 24 lipca br.).
 


Interesująco zapowiada się również repertuar powstańczy przygotowany przez Telewizję Polską. 1 sierpnia o 20.25 zostanie pokazany dokument Jana Komasy „Powstanie Warszawskie” (pr. 1 TVP), tuż po nim widzowie zobaczą premierę telewizyjną pod tytułem „Miasto ruin”. To krótkometrażowy film animowany Damiana Nenowa, wzorowany na locie amerykańskiego liberatora nad zniszczoną Warszawą wiosną 1945 (prod. 2010, film złożony z animowanych fotografii zniszczonej stolicy).
 
2 sierpnia – transmisja z obchodów godziny „W” oraz film „Baczyński” w reżyserii Kordiana Piwowarskiego (w roli tytułowej Mateusz Kościukiewicz, TVP 2, 16.35). Po nim dokument „Miejsca. Powstanie Warszawskie” (TVP 1, relacje osób, które przeżyły), polsko-francuski film dokumentalny „Umrzeć za Warszawę” (TVP 2, 19.00) oraz koncert na żywo: „Warszawiacy śpiewają (nie)zakazane piosenki” (TVP 1, 20.30).


 
 *„Noc”. Tekst: Barbara Konarska. Wykonanie: Dariusz Malejonek, Anna Brachaczek, Maleo Reggae Rockers, album muzyczny: „Panny Wyklęte”. Fragment: Stanę na każde Twoje zawołanie Polsko / Po Bogu pierwsza, poza Nim, przed Tobą nikt / Płaczesz gdy zło wyklina Twoje wierne wojsko / Upomnisz się jak matka o synów swych.

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2