Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

TRANSATLANTYK na szerokich wodach

Kino jest szeroką opowieścią, w której jest miejsce na wszystko – powiedział podczas ostatniej OKFA, krytyk teatralny i filmowy, Łukasz Maciejewski. Prawdziwości jego słów doświadczyli widzowie TRANSATLANTYK Festival w Koninie, który zakończył się w minioną niedzielę (16 sierpnia br.). Kino etniczne, psychologiczne, społeczne, skłaniające do zabawy, zmuszające do myślenia zostało pokazane w nietypowy sposób – zarówno przez reżyserów, jak i organizatorów tego wydarzenia.

Kino pod gołym niebem

Transatlantyckie projekcje zainaugurowało Kino Škody. Pod gwiazdami, na Bulwarze, na leżakach, widzowie konińskiej odsłony tego wydarzenia oglądali film z 2003 roku, sentymentalny, romantyczny, długi i z gwiazdorską obsadą. „Wzgórze nadziei” z Nicole Kidman, Rene Zellweger i Judem Law, osadzone zostało w realiach wojny secesyjnej. Główny bohater zakochany w pannie z dobrego domu, wyrusza na wojnę z jankesami, którzy nie uznają dążeń amerykańskiego Południa (początkiem bratobójczych walk było odłączenie się jednego z tamtejszych stanów od reszty kraju). Wieloletnia, krwawa wojna, na którą zaciągnął się z własnej woli, doprowadza go prawie do śmierci. Przy życiu trzymają go nadchodzące listy i obietnica, którą złożył kobiecie. Poraniony i skrajnie wyczerpany wyrusza na Południe, narażając się na niebezpieczne przygody. Żołnierz konfederat jest traktowany przez napotkanych ludzi jako wróg albo dezerter. Po 140 minutach filmu, który łącznie trwa 154 minuty i 25 sekund, odnajduje ukochaną. W ostatnich minutach, ginie. Spotkanie z takim obrazem wymaga skupienia. Wyświetlanie go w plenerze nie było dobrym wyborem, zwłaszcza, że część publiczności traktuje takie pokazy jak towarzyskie spotkanie. Oglądanie go z góry, z siedzisk na Bulwarze, wiązało się z nie lada gimnastyką. Napisy na ekranie zasłaniał namiot sponsora. Zwycięzcami wieczoru byli widzowie, którzy zdecydowali się obejrzeć go na dole, siedząc na wygodnych leżakach (nie pytamy, ilu z nich przysnęło). „Wzgórze nadziei” zostało zaprezentowane w pierwszy dzień konińskiego TRANSATLANTYKu, 14 sierpnia br.

Dzień później, trzy godziny przed projekcją w kinie samochodowym rozszalała się nawałnica i burza. Po 22.00 ucichło. Organizatorzy zdecydowali pokazać zapowiedziany film. Parking przed amfiteatrem zapełnił się autami. Na ekranie posadowionym na bramie amfiteatru, fani samochodowych projekcji obejrzeli komedię „Ani słowa więcej”. Pokaz zakończyło silent disco, stały punkt programu TRANSATLANTYK Festival w Koninie (parking przed PWSZ, 15 sierpnia br.).

Taxi Teheran. Gdzie płoną kina

Współczesne kino irańskie należy do najciekawszych kinematografii świata. Popularność, będącą konsekwencją Nowej Fali, przyniosły jej lata 90. Za sprawą twórczości reżyserów takich jak Abbas Kiarostami, Mohsem Machmalbaf, Madżid Madżidi czy Asghar Farhadi, autor nagrodzonego Oscarem „Rozstania” (2012, za film nieanglojęzyczny, okrzyknięty filmowym arcydziełem). W 1997 roku Złotą Palmę w Cannes zdobył film Kiarostamiego – „Smak wiśni”. Z powodów politycznych, kinematografia irańska dryfuje w stronę kina kontemplacyjnego, autorskiego, bocznymi ścieżkami przemycając ducha niepożądanej przez władze Iranu kultury perskiej. Przypomina to nieco czasy cenzury po 1945 roku, kiedy polskie kino nie unikając tematów, podejmowało je za pomocą metafor, przeniesień, aluzji.

Widzowie TRANSATLANTYK Festival w Koninie oglądali „Taxi Teheran” – film zrealizowany metodą dokumentalną. Jego twórcą jest irański scenarzysta, montażysta i reżyser Dżafar Panahi, przedstawiciel irańskiej Nowej Fali, nagrodzony w 2012 roku Złotym Niedźwiedziem na MFF Berlinale. Do niedawna sprzętem filmowym dysponował jedynie irański reżim, który użyczał go twórcom filmowych – jak się można domyślać, było to formą kontroli. Dostępność nowych technologii, pomaga już młodym twórcom filmowym pominąć tę oficjalną ścieżkę i realizować własne kino, mimo wszystko nie jest to łatwe.

Sam Panahi został aresztowany w 2010 roku, wraz z żoną i przyjacielem, i skazany na 6 lat więzienia i 20 lat zakazu realizowania filmów, pisania scenariuszy, podróżowania i udzielania wywiadów. Lista osób i organizacji protestujących przeciwko jego uwięzieniu jest długa. Za uwolnieniem Panahiego wstawili się między innymi Olivier Stone, Martin Scorsese, Steven Spielberg, Steven Soderbergh, bracia Cohen, Francis Ford Coppola, Jim Jarmusch, Robert de Niro oraz Federacja Europejskich Reżyserów Filmowych, Europejska Akademia Filmowa, MFF Berlinale, MFF Karlove Vary, Stowarzyszenie Nagrody FIPRESCI, ministrowie rządów europejskich i rząd Kanady, oraz Amnesty International i Human Right Watch. W wyniku tego poparcia Panahi opuścił więzienie za kaucją. O swoim pobycie za jego murami zrobił film, będący rodzajem filmowego pamiętnika, zatytułowany przewrotnie „To nie jest film” (2011).

W 2012 powstał obraz – „Taxi Teheran”, którego stał się bohaterem. Reżyser, któremu zakazano uprawiania zawodu, prowadzi po ulicach stolicy taksówkę, do której wsiadają kolejni pasażerowie. W ich dyskusjach, przywarach, zabobonach – ujawniają się kluczowe kwestie związane z mechanizmami teokratycznego reżimu. Prawo szariatu – o tym rozmawiają mężczyzna i kobieta, których wiezie  autor filmu. Dyskutują o karach za kradzież. Mężczyzna jest przekonany, że egzekucje odstraszą innych od popełniania tego czynu. Kobieta uważa, że nie jest to rozwiązanie problemów, trapiących społeczność irańską. Mężczyzna pyta ją, kim jest z zawodu. – Nauczycielka? Mogłem się domyślać! Za dużo książek, za dużo fikcji, zbyt wiele godzin spędzonych z dziećmi – kończy tę dyskusję, wysiadając z taxi.

Kolejnymi pasażerami są kobieta i mężczyzna, którzy ulegli wypadkowi na motorze. Mężczyzna chce spisać testament. Nagrywa go na telefon komórkowy i mdleje. Spisanie ostatniej woli może uchronić jego żonę od wypędzenia z domu po jego śmierci. W świetle irańskiego prawa mogą to zrobić jego bracia. Dłuższą chwilę w taksówce spędza z Penahim domokrążca, sprzedający filmy zakazane w Iranie. Nie można ich oglądać w kinach, wśród nich znajdują się: „Pewnego razu w Anatolii” czy „O północy w Paryżu”. Kupuje je u niego student reżyserii filmowej. Obaj rozpoznają Penahiego, który w Iranie jest bardzo popularny. Do taksówki ładują się dwie kumoszki, w szklanej kuli wiozą złote rybki. Obie kobiety urodziły się o 12.00, muszą zawieźć je do Źródła Alego i wypuścić o tej godzinie – od tego zależy ich życie. W chustach na głowie, zgodnie z nakazem szariatu, oddają się tym niewinnym zabobonom.

Najmocniejszym punktem jest rozmowa Penahiego z siostrzenicą Haną, którą spóźniony odbiera ze szkoły. Wygadana, świadoma, myśląca dziewczynka otwiera zeszyt z Angry Birds, w którym znajduje się zbiór zasad dotyczących irańskich filmów, które można skierować do dystrybucji. Nauczycielka zasugerowała omijanie spraw damsko-męskich, wypowiadanie się na tematy polityczno-ekonomiczne, nienadawanie pozytywnym bohaterom imion perskich (tylko islamskie) i ubieranie ich w krawaty i omijanie „plugawego realizmu”.

Pod nieobecność wuja dziewczynki w taksówce, filmuje ona biednego chłopaka, niosącego na plecach worek z surowcami wtórnymi. Na ulicy kręcona jest inna scena: państwo młodzi wsiadają do białego peugeota. Pan młody gubi 50 tomanów (waluta irańska), które znajduje ów chłopiec. Dziewczynka prosi go, by oddał znalezione pieniądze, oferuje za to 5 tomanów. Chce, by jej film ukazał dobroć i uczciwość, a nie „plugawy realizm”. W dalszej rozmowie Penahi naprowadza siostrzenicę, pytając podchwytliwie, czy jego przyjaciel, którego spotkali  w drodze – mężczyzna o perskim imieniu, w krawacie – jest dobry czy zły. Dziecko odpowiada, że życie i film to dwie różne sprawy. To podejście uzmysławia widzowi, że Irańczycy żyjący w państwie teokratycznym, funkcjonują też w drugim, swoistym obiegu – oglądają zakazane filmy, oddają się przesądom, handlują płytami z zakazaną muzyką, etc.

 Jako ostatnia do auta wsiada kobieta, adwokatka, z naręczem róż. Jedzie do więzienia odwiedzić dziewczynę aresztowaną przed stadionem za to, że chciała obejrzeć mecz. To postać, która bez ogródek tłumaczy, na czym polega teokratyczny reżim, wie, że mogą ją za to wykluczyć z zawodu. Film Penahiego kończy się osobliwą sceną. Razem z siostrzenicą jadą do Źródła Alego zwrócić portmonetkę zabobonnym kobietom (jedna z nich zgubiła ją w aucie). Samochód zostaje okradziony, nastaje ciemność. Zamiast napisów pojawia się komunikat. Podziękowania dla osób, które przyczyniły się do realizacji filmu. Bez nazwisk. W Iranie napisy końcowe musi zaakceptować Ministerstwo Kultury i Przewodnictwa Islamskiego. Niezłomny reżyser nie zdecydował się na poddanie tej cenzurze. O swojej sytuacji mówi tak: –  Jako reżyser filmowy nie chcę robić niczego. Czy będę żył dłużej niż 20 lat? Wiem, czego oni chcą. Wypuścili mnie z małego więzienia, osadzając w jeszcze większym. Teraz jestem tak zwanym wolnym człowiekiem, lecz w rzeczywistości znalazłem się w dużo gorszym położeniu i o wiele większym więzieniu. Chcę robić coś ważnego, by nie zmarnować reszty mojego życia – tłumaczy twórca, któremu władze irańskie zakazały przez najbliższe 20 lat zajmować się tworzeniem filmów. Poczucie humoru i dystans, z jakim zrealizował „Taxi Teheran” nie pozwalają zapomnieć, że Chomeini rozpoczął rewolucję obyczajową od podpalenia Kina „Rex” w Abadanie (stolica przemysłu naftowego w Iranie). Drzwi do kina zostały zablokowane, wewnątrz budynku znajdowało się 400 matek z dziećmi. Wszyscy spłonęli żywcem (19 sierpnia 1978 r.).

Prawie jak matka. Gdzie przesądy zostają obnażone

Film Dżafara Penahiego oglądali widzowie Kina Studyjnego CENTRUM ostatniego dnia TRANSATLANTYK Festival w Koninie. Dwie godziny później w Kinie OSKARD, czekała na nich kolejna interesująca propozycja, realizująca ideę wydarzenia, którą jest glokalność, czyli połączenie tego, co tutejsze, lokalne z tym, co dotyczy świata – jego problemów i zagrożeń, ale i szans, jakie niesie za sobą życie w globalnej wiosce.

„Prawie jak matka” (The Second Mother) brazylijskiej reżyserki Anny Muylaert zdobyła szturmem głosy jury prestiżowego amerykańskiego festiwalu kina niezależnego SUNDANCE. W roli głównej, gosposi Val, wystąpiła znakomita, popularna w Brazylii aktorka – Regina Case. Kobieta zajmująca niewielki pokoik w domu rodziny należącej do klasy średniej, zawłaszcza też serca widzów. Dzięki zbudowanej przez nią postaci, autorce filmu udało się odnaleźć równowagę między inteligentną komedią i kinem społecznym o psychologicznym zabarwieniu. Val doskonale zna swoje obowiązki i miejsce w szeregu. Dogadza całej rodzinie, jest na każde skinienie swoich państwa. Od dzieciństwa troszczy się o ich syna, który uważa ją za drugą matkę. Jej prostolinijność, akceptacja dla zwyczajów panujących w domu nuworyszy, bywa zaskakująca. Kobieta w pełni godzi się na swoją rolę, uznając ją za część naturalnego porządku społecznego. Ten idealny układ, codzienną rutynę rozkrusza przyjazd jej córki. Dziewczyna, jak mówi nie czuje się lepsza, ani gorsza, lecz równa mieszkańcom domu. Siada z nimi przy stole, zajmuje gościnny pokój, rozmawia z głową rodziny, częstuje się ulubionymi lodami ich syna, pozwala przygotowywać dla siebie posiłki. Nie mieści się to w głowie jej matki, przyzwyczajonej do innego porządku. Dziewczyna jest ciekawa świata, błyskotliwa, inteligentna. Chce zdawać do prestiżowej uczelni w Sao Paulo, marzy o architekturze. Dobre traktowanie służby w tym domu okazuje się pozorne. Jej pojawienie się obnaża frustracje, nierówności i przesądy społeczne, wprowadza nie tylko ferment, ale i świeżość, wpuszczając powietrze do nudnej, pełnej pozorów klasowej egzystencji. Jej pobyt w tym domu kończy się wielką awanturą. Kiedy dziewczyna zdaje egzaminy wstępne, matka postanawia opuścić dom, w którym służyła 10 lat, zostawiając własną córkę. Obie kobiety zaczynają nowe życie, na własnych prawach. Film Muylaert zakończył projekcje w ramach 3-dniowego konińskiego wydania TRANSATLANTYKu.

Wydarzenie współorganizowali Wydział Kultury UM w Koninie, Centrum Kultury i Sztuki – DK OSKARD i Koniński Dom Kultury (14-16 sierpnia br.). Przypomnijmy, że jest ono repliką festiwalu filmowego organizowanego w Poznaniu pod patronatem zdobywcy Oskara za muzykę do „Marzyciela”, koninianina, Jana A.P. Kaczmarka.

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2