Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Miłość pisana wielkimi literami

„Masz dzieci? Wszyscy samotni ludzie zajmują się sobą. Kiedy masz dzieci, nie jesteś już numerem jeden” – napisał w jednej ze swych powieści, amerykański pisarz, Harlan Coben. Zacytowała go Hanna Kubacka-Kujawińska, prowadząca spotkanie z autorkami książki „Życie za szybą” – Anną Dragan i Jagodą Zdulską. Bohaterem tej dokumentalnej opowieści jest 42-letni Jakub Zdulski, który 12 lat temu uległ tragicznemu wypadkowi.

Bartek, Kuba i ich siostra Katarzyna ‘wychowali się’ w Wojewódzkim Domu Kultury, Kasia śpiewała – między innymi na dziecięcym festiwalu. Towarzyszyli swojej mamie –  plastyczce, animatorce kultury, instruktorce tańca i plastyki podczas wydarzeń kulturalnych i w codziennych działaniach.

Jagoda Zdulska zaczynała pracę jako kierownik działu instrukcyjno-metodycznego w Powiatowym Domu Kultury przy Armii Czerwonej, później pełniła funkcję zastępcy dyrektora ds. merytorycznych w Domu Kultury Zagłębia Konińskiego i Wojewódzkiego Domu Kultury. Przepracowała lata jako szef Domu Kultury „Oskard” i jako instruktor plastyki w Młodzieżowym Domu Kultury – aż do emerytury. Jej dzieci przebywały wśród ludzi, otoczone sztuką, w kochającej i wspierającej się rodzinie. Z takim kapitałem weszły w dorosłe życie. Niestety, dalsze plany Kuby pokrzyżował wypadek, któremu uległ 22 września 2003 roku. – Kuba był młody, wysportowany, pomysłowy, po studiach, pracował, kupił własne mieszkanie – wyliczała jego mama, Jagoda. – Feralnego dnia wybrał się z kolegą na basen. W drodze powrotnej w ich samochód uderzyła kobieta. Kuba zapadł w śpiączkę – my, usłyszeliśmy wyrok: o ile przeżyje kolejnych 7 dni, będzie funkcjonował jak roślina.

Jagoda Zdulska i Hania Kujawińska, moderatorka rozmowy z autorkami „Życia za szybą”, mają wiele wspólnego – obie wychowują niepełnosprawnych synów. W dyskusji padło słowo: strata. W przypadku Kuby spadła jak grom z jasnego nieba. Krzysztof, 17-letni syn Hani, jest niepełnosprawny od urodzenia. Czy to coś zmienia. Czy wtedy jest łatwiej pogodzić się z losem.  Czy taka sytuacja odbiera prawo do bycia szczęśliwym człowiekiem, kobietą, matką?  

Jagoda Zdulska zawsze była wśród ludzi, zawsze działała, angażowała się, uczestniczyła. Wypadek Kuby tego nie zmienił. – Zawsze się śpieszyłam, zawsze dopinałam swego, zawsze kończyłam to, co zaczynałam, byłam dobrze zorganizowana i tak jest do dzisiaj. Dawniej brakowało mi cierpliwości. Życie nauczyło mnie pokory – relacjonowała.– „Nieszczęście pokazuje, kto jest kim naprawdę” – to zdanie Ewy Błaszczyk utkwiło mi w pamięci. Dotyczy to mnie, moich bliskich, przyjaciół. Pamiętam pierwsze święta Bożego Narodzenia po wypadku, pierwszą Wielkanoc – przynieśli nam tyle ciasta, że mogłabym zorganizować w Ślesinie  wesele! – wspominała. Radziła też, by nie zamykać się, być wśród różnych ludzi, starać się pielęgnować więzi.

Zdulska od lat projektuje biżuterię,  można ją kupić w kilku galeriach. Większość przyjaciół zostało przy niej. –  Choroba Kuby sprawia, że dzień nie jest podobny do dnia, nic nie jest constans. Czasem planuję spotkanie, ale muszę odmówić. Większość zaprzyjaźnionych z nami osób rozumie to doskonale. Dzwonią też z nowinkami medycznymi, to bardzo pomocne – nie mam czasu być wszędzie, przeczytać wszystkiego. Hasło: „mózg” jest w naszych relacjach wszechobecne – mówiła mama Jakuba. Ma mocną osobowość, ogromny temperament. Mimo tej siły, przeżyła szok. – Uraz czaszkowo-mózgowy z krwawieniem podpajęczynówkowym. Mózg Kuby zalały kropelki krwi wielkości główki od szpilki. Chwila sprawiła, że przestał rozumieć, pamiętać, mówić, chodzić. Po to właśnie zredagowałyśmy tę książkę – by dać nadzieję innym, którzy staną w obliczu takiego wyroku. Znajdują się w niej adresy, praktyczne porady, informacje. Zdaję sobie sprawę, że mimo pokrewieństwa doświadczeń, każdy przeżyje to na własny sposób – nie ma tu schematu. Ważne są pierwsze chwile. Myśmy usłyszeli od lekarzy, że warto rehabilitować Kubę, bombardować jego mózg, dostarczać mu bodźców i pobudzać go.

Jego mama prowadzi niezwykły pamiętnik. Od trzeciego dnia po wypadku zapisywała w nim każdy fakt dotyczący syna: nazwy leków, dawkowanie, pierwsze postępy, oznaki świadomości, reakcje, nowe terapie, diety, etc. – Nie jestem bohaterem – mówi o sobie Jagoda Zdulska. – Czasem myślę: „Tego się nie da przetrzymać”. Ale odpowiedzią jest miłość – ta pisana wielkimi literami. Co robić kiedy wszystko zawodzi? Kochać – tłumaczyła podczas wieczoru autorskiego w CKiS. – Wadziłam się z Bogiem. Walczyłam z sobą. Pytałam: DLACZEGO JA? Chciałam cudu, chciałam cofnąć czas. Ulga nastąpiła dopiero po 3 latach. Pogodziłam się, oswoiłam. Staram się nie wspominać, jaki był Kuba przed wypadkiem. Żyję tu i teraz. Walczymy z mężem o jego godne życie. Cudem, na który czekaliśmy, stał się każdy drobny postęp Kuby. Uskrzydla mnie każda pozytywna zmiana. Czuję wtedy jakbym wygrała milion.

Książka „Życie za szybą”, którą napisały na prośbę… Kuby wspólnie z Anną Dragan nosi podtytuł: „W medycynie nie ma pewników”. – Tak powiedział nam profesor ze szpitala w Szczecinie. Rok po wypadku Kuba wszedł na jego oddział o własnych siłach. Kuba nie ma przykurczy. Jest wyćwiczony. Pracuje z rehabilitantem i neurologopedą. Mało jeszcze mówi, pojedyncze słowa. Niezwykłe efekty dały diety. Gotuję zupy według zasady pięciu przemian. Choć powiem, że takiego placka i pierogów, jakie robi mój mąż – nikt nie potrafi zrobić – chwaliła Jagoda Zdulska, życząc wszystkim kobietom tak dobrego i wspierającego partnera na życie, jakim jest tata Kuby.

„Życie za szybą” jest 11 książką, którą napisała Anna Dragan, konińska pisarka, publicystka i poetka, a przez ponad 40 lat także dziennikarka lokalnej prasy. O pracy nad nią mówiła: –  Impuls nie wyszedł ode mnie, to był pomysł Kuby. Moim zadaniem było tym razem uporządkowanie tych relacji. Stawiałam na to, co zostało mi powierzone, na Jagodę. Nigdy bym jej nie odmówiła, przyjaźnimy się od lat. Oczywiście, że nie byłam tylko maszyną do pisania, towarzyszyły temu emocje. Jednak była to zupełnie inna praca niż nad poprzednimi książkami – powiedziała Anna Dragan, która przypomnijmy opublikowała ostatnio zbiór legend kazimierskich (druga część w przygotowaniu); jest autorką między innymi: „Z wielbłądem w klapie”, „Pięć gołębi. Dzieje patronów Kazimierza Biskupiego. Zbliżenia”, „Ziemi rodzinnej świętej Siostry Faustyny”, „Kościół pod strzechą. O księdzu kanoniku Franciszku Jabłońskim” czy zbioru reportaży „Pod końskim kopytem” (Dragan pisze też artykuły krytyczne nt. sztuki, publikowane w katalogach wystaw artystycznych). Dwa lata temu ukazała się jej opowieść o ludziach, miejscach, które przez 40 lat życia w Koninie stały się jej bliskie, a dzięki jej pisaniu – anegdotyczne. Książkę tę zilustrował koniński artysta malarz – Jan Sznajder, którego praca znalazła się także na okładce najnowszej pozycji – „Życie za szybą”. Narracja jest tu wielogłosowa: prowadzą ją Zdulska, Dragan, ich opowieściom i refleksjom towarzyszą myśli Kuby, który zapisywał proste zdania na komputerze. Na razie tylko taka forma komunikacji jest z nim możliwa, bo Kuba nadal nie mówi. Jego mama nie prowadzi też dziennika. – Zapisuję to, co najważniejsze. Nie piszę już co dzień – informowała. – Możliwe, że to nie ostatnia książka. Ta miała być drogowskazem dla innych, kolejna będzie powieścią – zapowiadała.

Marzy się jej fajne miejsce dla Kuby. Taki dzienny dom, w którym mógłby przebywać z rówieśnikami. I żeby był na tyle sprawny, by mógł żyć przy kimś, i żeby mówił. Często myśli, co będzie dalej. Jak będzie wyglądało życie Kuby i jemu podobnych ludzi. Jej siłą są wiara, rodzina, ludzka życzliwość, która wypełniła i ten autorski wieczór, 23 września br.

Dochód ze sprzedaży książki „Życie za szybą” zostanie przekazany Fundacji „Mielnica”. Artyści, podopieczni tej organizacji podziękowali też sponsorom, którzy przyczynili się do jej wydania. Wręczyli im dzieła swojego autorstwa. Otrzymali je: Naczelna Rada Zrzeszenia Handlu i Usług w Warszawie, Centrum Ubezpieczeń i Leasing Wiktorski & Wielgórecki w Koninie, Skup i sprzedaż pierza – Roman Prus w Ślesinie oraz anonimowi darczyńcy. I Hania Kubacka-Kujawińska – prowadząca to spotkanie, która na pożegnanie przeczytała wiersz Bruno Ferrero: „Wyjątkowa matka”.

Rodzina Zdulskich została obdarowana aniołem adekwatnym i pięknym – strzegącym Domowego Ogniska,  a jej ojciec (i dziadek przecudnej Helenki, która podarowała wujkowi Kubie ciasteczka z marzeniami) żartował: –  Chcemy podziękować, że ta książka już się skończyła…


Fot. Marcin Oliński
 
 
 

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2