Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Muzyka ma twarz Boga

Jako dzieciak szwędał się po podwórku z gitarą. Grał „House of the Rising Sun” i „Kiedy byłem małym chłopcem”. Wtedy nim był, wiele lat później życie przerosło marzenia – zagrał ten utwór w Chicago wraz z Tadeuszem Nalepą, jednym ze swoich mistrzów. Jest wirtuozem gitary, znakomitym pedagogiem i wykładowcą i sprawcą zamieszania na rynku we Wrocławiu, podczas którego tysiące gitarzystów dziękuje Jimmy’emu Hendrixowi za to, że odkrył przed nimi możliwości tego instrumentu. Leszek Cichoński, bo o nim mowa, gościł z recitalem w kościele pw. świętego Wojciecha w Morzysławiu (25 października br.).

„Artysta wyjątkowy pod każdym względem” – zapowiedziała go redaktor tygodnika „Adalbertus” i promotorka muzycznych wydarzeń w Wojciechu, Anna Wysocka, przypominając, że nieznany nikomu gitarzysta, z dnia na dzień stał się objawieniem. Przypomniała też, że występował z różnymi zespołami w Polsce i na świecie, że ustanowił rekordy gitarowe, że jest twórcą warsztatów gry na tym instrumencie, że brał udział w koncertach z udziałem gwiazd polskich i zagranicznych, a mimo to na pytanie, co jest dla niego najważniejsze, odpowiada: „Rodzina”. Leszek Cichoński jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej, o tym, że został mistrzem gitary, popularyzując ją na całym świecie, zadecydował przypadek. On sam nazywa ją sympatycznie – „pudełkiem”.

Pierwszy raz przyszło mi zagrać w przestrzeni, gdzie Stwórca dotyka naszych serc najmocniej – powitał publiczność Leszek Cichoński, który wykonał dla konińskiej publiczności utwór „Dbaj o miłość” z repertuaru Nalepy. – To jedna z najpiękniejszych i najmniej znanych jego piosenek i moje credo – tłumaczył artysta, który współpracował z założycielem legendarnych Blackoutów w 1988 roku.

W repertuarze recitalu Cichońskiego znalazły się również utwory „Oni zaraz przyjdą tu”, jak również piosenki z jego osobistego krążka „Sobą gram”.  – Struna skręciła się na okładce tego albumu w kształt serca. Wiele jest serca na tej płycie. Początkowo miała nosić tytuł „Kim jestem?”. To kluczowe pytanie dla każdego z nas. Ostatecznie została pierwszym utworem na tej płycie. Artysta wykonał też inne autorskie utwory „Co masz w głowie?” i „Twój czas”. Dodał, że 27 lat grał na gitarze, w 50. urodziny postanowił, że będzie śpiewał. Jego muzycznymi inspiracjami są twórczość Tadeusza Nalepy, Jimmy’ego Hendrixa i B.B. Kinga, króla światowego bluesa, który odszedł w połowie tego roku (artysta zaśpiewał własną kompozycję, którą zadedykował Kingowi  przyp. red.). – Hendrix pisał z kolei przepiękne gitarowe ballady i był jednym z pierwszych artystów, który śpiewał o duchowym świecie – mówił Cichoński, a publiczność usłyszała jedną z nich: „Angel”.

Nie zabrakło też utworu „Thanks, Jimmy”, który Cichoński skomponował w hołdzie Hendrixowi. Stał się on później ideą muzycznego wydarzenia, które od 15 lat jest organizowane w stolicy Dolnego Śląska. Thanks Jimmy Festival odbywa się tam co roku, 1 maja. – W 2008 roku zagrało 1.951 gitar. Nasz rekord pobili Amerykanie – w Stanach zagrało razem 2.052 gitarzystów. Myśleliśmy, że nie uda się nam ich przebić, ale już kilka miesięcy później na wrocławskim rynku grało 6.346 gitar, szok! A potem udało się nam jeszcze pokonać samych siebie, bo rok temu pojawiło się u nas 7.374 instrumentalistów! Atmosfera tego święta jest niesamowita. Każda edycja jest dedykowana innej grupie: rodzicom, dziadkom, rodzinom. W 2015 roku – kobietom. W przyszłym roku zaadresujemy ją do dzieci – tłumaczył Leszek Cichoński.

Artysta przypomniał, że w 2008 roku ukazało się wydawnictwo muzyczne związane z festiwalem i Gitarowym Rekordem Guinnessa, ustanawianym we Wrocławiu. Książeczka załączona do niego opisuje czasy premiery utworu „Hey Joe” (Leszek Cichoński słucha go od lat 60., kiedy zakupił brązową pocztówkę dźwiękową z tą piosenką, znalazła się na nim również „Foxy Lady” – przyp. red.). Na płycie znalazły się kompozycje Hendrixa wykonane przez polskich gitarzystów, byli to między innymi: Raduli, Riedel (Sebastian), Hołdys, Borysewicz, Chojnacki, Cichoński, Styczyński, Ścierański, Klich, Królik, Sygitowicz, Waglewski i Jurecki.

Na pożegnanie ze słuchaczami, Leszek Cichoński podzielił się ze słuchaczami spostrzeżeniem, że Hendrix brzmi świetnie w aranżacjach funky rockowych, jazzowych, symfonicznych, wykonując jeszcze „Voo Doo Child”.

To nie koniec muzycznych wydarzeń w Wojciechu, 6 listopada br. rozpocznie się tam VIII edycja Tryptyku Zaduszkowego „Nie wszystek umrę…”, w którym wystąpią Janusz Radek (z Poświatowską), olsztyńska formacja Czerwony Tulipan oraz VOX w repertuarze… gospel. – Gitarzysta Red Hot Chili Pepper, John Frusciante, powiedział kiedyś, że „Muzyka ma twarz Boga” – powiedziała Anna Wysocka, zapraszając słuchaczy na cykl wydarzeń muzycznych, poświęconych pamięci wszystkich, którzy odeszli. Przypominamy, że po Tryptyku Zaduszkowym, w ostatnią niedzielę listopada, w świątyni w Morzysławiu będzie gościł kolejny wybitny gitarzysta – Krzysztof Ścierański. Anna Wysocka dodała, że 27 listopada br. ukaże się album z ulubionymi utworami rockowymi papieża Franciszka, z którym Ojciec Święty chce dotrzeć do ludzi na całym świecie.


Fot. Mirosław Jurgielewicz
 
 

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2