Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

To dlatego nagle sporządniałeś

Osiem lat temu „dwoje bożych szaleńców”, jak ich nazywa ks. Józef Wysocki, proboszcz parafii św. Wojciecha w Koninie, wymyśliło Tryptyk Zaduszkowy. Dali mu tytuł „Nie wszystek umrę…”. Przez trzy minione dni, 6-8 listopada, odbywała się jego ósma edycja, gromadząc w morzysławskiej świątyni tłumy słuchaczy.

Anna Wysocka, prowadząca tygodnik „Adalbertus” i ks. Paweł Śmigiel, duszpasterz trzeźwości diecezji włocławskiej, deklarowali: – Naszym zamysłem jest pochylenie się nad tematem, który nie ma podziału na światopoglądy, opcje polityczne, czy wyznanie. Śmierć bowiem nie „popełnia” takiej kwalifikacji.

Nawiązując do Horacego „Pieśni III”: „Nie wszystek umrę…”, „boży szaleńcy” zaprosili do udziału Janusza Radka, zespół: Czerwony Tulipan i grupę VOX. Czy można pogodzić artystów tak różnych z rzymskim lirykiem, piszącym w 23 roku  przed naszą erą „non omnis moriar…”? Można pod warunkiem, że ma się do czynienia z utalentowanymi artystami, zdolnymi przekazać wartości ponadczasowe, zawarte w poetyckich i muzycznych frazach, a także postawić „pomnik trwalszy niż ze spiżu” (jak chciał Horacy) ich twórcom. Tak czy inaczej – Melpomena, muza tragedii, z Tryptyku Zaduszkowego może być zadowolona.

Janusz Radek, artysta na wskroś krakowski, sięgną po poezję Haliny Poświatowskiej „bo jej wierzę”. Wspomagany przez pianistę Adama Drzewieckiego, stworzył spektakl wyjątkowo naładowany emocjami. Wiele w nim było subtelności, dwuznaczności, przekory, czyli wszystkiego z czego znana jest Poświatowska i sam artysta. Dla pamiętających jego pierwszą płytę, na której wiersze Poświatowskiej śpiewał w aranżacjach bogatych i klasycznie brzmiących (stworzonych przez Mateusza Pospieszalskiego), koncert koniński mógł być zaskoczeniem, bowiem Radek zaśpiewał przede wszystkim własne kompozycje, wspomagając się elektroniką. Kiedy jednak zaśpiewał:

zawołaj mnie po imieniu
a przyjdę
duszo moja
zawołaj mnie po imieniu
nie pytaj
czy imię moje jest imieniem
przelotnego ptaka
czy krzewu
który w ziemię wrasta

łatwo było odszukać klimat poezji Poświatowskiej, trudno było zaś zaszufladkować artystę. Poza jednym – poetka i muzyk, wokalista, pięknie się uzupełniali. Ona – ulotna i jednocześnie twardo patrząca na rzeczywistość, on – używający mocnych akordów i wyrafinowany wokalnie, potrafiący poskromić zapędy do popisów wokalnych na rzecz treści wierszy Poświatowskiej. Wydaje się, że wykonanie:

 
kiedy umrę kochanie
gdy się ze słońcem rozstanę
i będę długim przedmiotem raczej smutnym
czy mnie wtedy przygarniesz
ramionami ogarniesz
i naprawisz co popsuł los okrutny
 
na lata określiło jego artystyczne emploi. W czasie Tryptyku Zaduszkowego tylko je potwierdził.
Dodajmy, że ten dzień Tryptyku organizatorzy poświęcili „wspominaniu dziennikarzy i wszystkich, którzy przyczynili się do kształtowania naszej pamięci”.

 

Czerwony Tulipan od 30 lat prowadzi nas przez muzyczną „krainę łagodności”, albo raczej „krainę pragnień…”

 Jeszcze tobie marzy się ucieczka
chcesz zapomnieć o nas choć przez chwilę.
To dlatego nagle sporządniałeś -
przestałeś palić, rzuciłeś wódkę, zbierasz na bilet.
 
W czasie Tryptyku pięcioro artystów: Stefan Brzozowski – kompozytor, aranżer, Ewa Cichocka – wokalistka z wyczuciem komizmu, Krystyna Świątecka – wzruszająca liryzmem, Andrzej Czamara – fenomenalny gitarzysta i Andrzej Dondalski – gitarzysta basowy, postanowiło opowiedzieć piosenkami swoje 30 lat. Wydawało się, z ich deklaracji, że:
 
            Powinien być prosty
            Jak zegarek świat…
Tymczasem okazało się,
            … że sąsiadów takich mam.
Zwykły gnojek, głupek, cham.
 
Bo „Dziwny jest ten świat” – pięknie wykonany przez Czerwonego Tulipan przebój Czesława Niemena, podobnie jak „Mimozami jesień się zaczyna…”. Popłynęły też „Chłopaki z Bieszczad”, „Świetliku, miłości promyku”, szukali „powodu, żeby się sobą zauroczyć (…) rozkoszować”, by wreszcie – pięknie wykonana ballada „Chciałbym patrzeć na ciebie śpiącego…”. Fantastycznie w ich interpretacji zabrzmiały „Sarajewo” i „Kometa” Jaromira Nohavicy. Słowem – piękny wieczór, bez ISIS, ani dęcia na cześć kwoty wolnej od podatku, ani bicia w homopropagandę i gender. Za to z uwagą, że:
 
            … postarzało nam się życie
            nie wiadomo kiedy…
 
Artyści wspominali także Mariolę Platte, niedawno zmarłą twórczynię chyba ich największego przeboju ze słowami: „Jedyne, co mam to złudzenia, że mogę mieć własne pragnienia”. Jak chcieli zaś organizatorzy tego dnia Tryptyku, był on poświęcony przede wszystkim wspominaniu tych, którzy „odeszli” nie poradziwszy sobie z nałogami i tym, którzy z nimi walczyli.


Fot. Zdzisław Siwik
 
Grupa VOX. – Zaprosiliśmy tych artystów, bo chcemy cieszyć się, radośnie wspominać walczących o odzyskanie przez nasz kraj wolności i obchodzić kolejną rocznicę jej odzyskania – mówił ks. Śmigiel. Choć artyści dwaj, bo u św. Wojciecha wystąpili jedynie Witold Paszt i Dariusz Tokarzewski (Jerzy Słota się rozchorował), zaczęli refleksyjnie, to szybko wrócili do przebojów, które zapewniały im sukcesy przez 35 lat kariery estradowej. A zatem „Zbłądziłaś”, bo „… tam, gdzie jesteś, nie ma mnie…”. Prowokacyjnie wybrzmiał „Nie budźcie jej”, zwłaszcza, że „… cały świat jak żaglowiec płynie…”. Potem był, oczywiście, „Bananowy song”. Tak na marginesie: płyta z tym utworem sprzedana została w 400.000 egzemplarzy!
 
VOX swój koncert zatytułował „To nam w duszy gra”. Pewnie dlatego wrócili do kompozycji Klenczona „Moda i miłość” oraz, również wykonywane przez Czerwone Gitary, „Płoną  góry, płoną lasy”. I znowu swoje, czyli „Rycz, mała, rycz” (szkoda że w discopolowych rytmach i takim samym opracowaniu muzycznym), „Magdalena”, „Szczęśliwej drogi”, itd. A na koniec, prawie, z repertuaru Marka Grechuty  „Gaj” i „Świat w obłokach”, pięknie wykonany z zakończeniem nawiązującym do „Knockin’ on Heaven’s Door” Boba Dylana. Były, naturalnie, bisy ze wspólnym śpiewaniem…
 
Tegorocznemu Tryptykowi Zadusznemu patronowali biskup ordynariusz diecezji włocławskiej i prezydent Konina. Finansowo organizatorów Tryptyku wsparli samorząd miasta i proboszcz parafii św. Wojciecha, zaś organizacyjnie Koniński Dom Kultury. 
 

 
 
 

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2