Ta strona używa plików cookie. Dowiedz się więcej o celu ich używania w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki
Logo - Kulturalny Konin

Jak kieckę Zośka Jasinowa zgubiła

Dwadzieścia chałup na krzyż, ale jakie historie… Dopiero gdy dorosłam zauważyłam, kto był rzeczywiście rodziną, a kto znajomym, sąsiadem. Od dwóch lat staram się w obrazach utrwalić znikającą wieś moich dziadków. Zamykam w sobie w ten sposób obraz mojego dzieciństwa.


Teresa Biernacka mieszka w Chrząstowicach, podopolskiej wsi, gdzie tworzy swoje prace inspirowane naturą. W minionym tygodniu swoje dzieła zaprezentowała w Galerii Sztuki Łaźnia państwa Drzewieckich, na konińskiej starówce. To byłą prezentacja rodzinna, bowiem razem z nią swoje prace pokazał Lech Biernacki, prywatnie mąż, także artysta malarz, członek Związku Polskich Artystów Plastyków – anonsował Henryk Drzewiecki, gospodarz Łaźni. – Nie jestem w związku, żona mnie wyrzuciła – prostował Biernacki. – Bo składek nie płaciłeś – ripostowała Teresa Biernacka, pełniąca obowiązki sekretarza ZPAP Okręgu Opolskiego.

Danuta Drzewiecka prace Teresy Biernackiej określiła jako „fantazje z dużą dozą realizmu”, podkreślając przy tym znakomite posługiwanie się warsztatem malarskim. Artystka jest absolwentką PWSSP we Wrocławiu (1974). Po studiach związała się z Opolem. Jej dorobek artystyczny i wystawienniczy jest imponujący. Poza licznymi wystawami w Polsce prace swoje pokazywała także w Czechach, Niemczech, Austrii. Brała udział w ponad 50 plenerach. Była stypendystką Ministra Kultury i Sztuki, otrzymałą także stypendium malarskie miasta Aichach w Niemczech. Była trzykrotnym komisarzem Salonu Jesiennego, od roku 2004 jest opiekunem artystycznym Międzynarodowego Sympozjum Twórców Góry Św. Anny.

Tematem prac zaprezentowanych w Łaźni są klimaty zapamiętane z dzieciństwa. Kolory, jakich używa związane są z konkretnym miejscem, wsią gdzie mieszkali jej dziadkowie, a gdzie często przebywała.
Te barwne i szczęśliwe miejsca mimo upływu lat i odejścia bliskich osób pozostały w niej na zawsze. Jak opowiadała: – Ze wsi mojego dzieciństwa zapamiętałam, że tam wszyscy się kochali, wspierali. W efekcie długo nie wiedziałam, kto jest rodziną, a kto sąsiadem. To dlatego nasze wesele odbyło się w miejscowej remizie strażackiej. W moich obrazach są chałupy, koty, płoty, fantastyczne kolory. I jest odpust z nieprawdopodobną historią Zośki Jasinowej, która w odpustowym tłumie zgubiła kieckę. No po prostu, guzik się odpiął, a ponieważ nałożona była na kilka halek, to nie poczuła, jak się zsunęła. Dramat polegał na tym, że Zośka miała siostrę, z którą tą odświętną kiecką się dzieliła: jedna miała ją nosić do południa, druga po południu. Aż ksiądz z ambony ogłaszał, że kto znajdzie Zosinową kieckę… Chałupy się rozpadają. Ci, których pamiętam, odeszli. Młodzi wywędrowali za pracą do miasta. Moja wieś znika.


Teresa Biernacka, Gorące lato

Teresa Biernacka wieś z dzieciństwa utrwalona pięknymi obrazami. Ile wsi ma takie szczęście? Zwłaszcza, że każdy obraz tworzy zarazem kolejne opowiadanie, misternie utkane, w większości w ciepłych żółciach i brązach, choć także intrygujący jest dyptyk zimowy, na każdym wieś jest niczym patchwork, po którym przechadzają się koty, zaś kapliczki pełne są ptasiego śpiewu. Artystka dla oddania przyjaznego klimaty wykorzystuje papier najczęściej zamalowany akrylem.

Tematyka industrialna, przynajmniej na obrazach pokazanych w Łaźni, jest za to domeną Lecha Biernackiego, też absolwenta wrocławskiej uczelni sztuk pięknych (1974). Artysta pokazał swoje widzenie Śląska, nowoczesnego, fabrycznego, także Śląska bardzo muzycznego. Obrazy są jakby rejestracją pierwszego wrażenia, wszystkie przesycone kolorami, wiele w nich kontrastów.
O sobie napisał: „W 1989 r. w Polsce skończył się komunizm, zacząłem więcej wystawiać i uczestniczyć w plenerach, sympozjach malarskich w Europie zachodniej szczególnie w Niemczech i Austrii. Poznawałem nowych przyjaciół, konfrontowałem się ze sztuką zachodu. W międzyczasie byłem dwukrotnym stypendystą Ministerstwa Kultury. Brałem udział w konkursach malarskich z sukcesami. Dostałem Wojewódzką Nagrodę Artystyczną. Ale czegoś brakowało. Przełom nastąpił w czasie pobytu w Grecji gdzie mieszkałem w latach 2003-2006. To światło południa Europy sprawiło że zacząłem inaczej traktować sztukę. Obrazy stały się przesiąknięte kolorem, kontrastem a może greckim winem”.
Aż doszedł, co widać było w jego pracach, do abstrakcji, ale nie tak całkiem abstrakcyjnej. Te prace dla wrażliwego „oglądacza” są czytelne. Na dodatek artysta przewidując „kłopoty”, pomaga oglądającemu choćby dzięki używaniu piórka i tuszu. Obrazy przez to stają się bardziej precyzyjne, z drugiej strony – dają dodatkową szansę na samodzielne po nich wędrowanie.

I jeszcze jedna informacja: Danuta Drzewiecka, gospodyni Galerii Sztuki Łaźnia, zapowiada własną malarską niespodziankę. Kiedy? Może już w marcu…


Lech Biernacki, Erotyk

Polecamy











Inne:

Linki:

Copyright © Kulturalny Konin 2012
wykonanie bp8.pl serv2